7 zmat natomiast jest darmo dany i może być udzielony niezależnie od dyspozycji przyjmującej go osoby, gdyż nie jest dany dla jej własnego uświęcenia, lecz dla dobra całej wspólnoty Kościoła. Zadaniem obdarowanego charyzmatem jest niesienie pomocy innym osobom w ich dążeniu do zjednoczenia z Bogiem. Jednak zazwyczaj charyzmat nie pozostaje bez wpływu na rozwój duchowy otrzymującego go.3 Gdy spojrzy się pod tym kątem na św. Ojca Stanisława Papczyńskiego, to nie można mieć wątpliwości, że charyzmat dany mu przez Boga, a dotyczący założenia Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia NMP, przemienił całkowicie jego życie. Nie tylko uczynił go Ojcem i Założycielem Zgromadzenia, które wraz z nim musiało i wciąż musi dorastać od tego, co zostało mu ukazane w Divina visio, ale niejako domagał się od niego właśnie konkretnych predyspozycji do przyjęcia tego daru, co stoi w pewnej sprzeczności z przywołaną powyżej definicją charyzmatu. W rzeczywistości bowiem samo sformułowanie definicja charyzmatu zawiera pewną sprzeczność, gdyż nie da się zdefiniować daru łaski Ducha Świętego, która jest zawsze dynamiczna, wolna i domagająca się od człowieka wciąż nowego umysłu i serca w celu jej właściwego i nieustannego przyjmowania. Charyzmat należy zatem odkrywać i przyjmować, a nie definiować. Największą przeszkodą w zrozumieniu i przyjęciu łaski charyzmatu Zgromadzenia jest więc pokusa opisania go w sposób niemal techniczny, sprowadzenia go do kilku gładkich zdań, które można by efektywnie umieścić w zapisach konstytucyjno-formacyjnych Zgromadzenia i uzyskać swego rodzaju poczucie spełnionego obowiązku. Tymczasem charyzmat, pochodzący od Ducha Świętego, domaga się wciąż nowego, ale zawsze teologicznego, a nie techniczno-mechanicznego odczytywania, mającego prowadzić do odpowiedzi na pytanie, czym Zgromadzenie powinno się zajmować, a czym nie. Mówiąc „teologicznego”, nie mam tu na myśli takiej czy innej metodologii związanej z różnymi szkołami uprawiania teologii jako nauki akademickiej. Teologia to bowiem nie tylko dyscyplina naukowa, ale przede wszystkim Boży sposób patrzenia na rzeczywistość. To wiara poszukująca zrozumienia oraz próba uzasadnienia i dania świadectwa nadziei, jaką pokładamy w Chrystusie. Z obowiązku teologicznego myślenia nie może być zwolniony żaden 3 Tamże, s. 66–67.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==