68 wa od Jezusa i Maryi. Chodzi tu jednak nie tyle o samo imię Stanisław, które w ówczesnej sarmackiej Polsce cieszyło się wielką popularnością, ale o dopełnienie „od Jezusa i Maryi”. Poczynając od franciszkanina Mansueto Leporiniego, pierwszego biografa św. Stanisława Papczyńskiego, który już cztery lata po śmierci świętego spisał jego żywot na podstawie zeznań naocznych świadków, poprzez biografię Założyciela autorstwa Sługi Bożego Ojca Kazimierza Wyszyńskiego z 1754 roku, a kończąc na najnowszych opracowaniach dotyczących życia naszego Ojca, panuje powszechne przekonanie, że: [...] gdy był jeszcze w łonie matki, został przez nią ofiarowany Chrystusowi Panu i Jego Najświętszej Matce. Urodził się z soboty na niedzielę, co wskazywało na jego niezwykłą w przyszłości cześć dla Matki Pana. Był bowiem żarliwym czcicielem i propagatorem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, a następnie założycielem zgromadzenia pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Tej niezwykłej Bożej Rodzicielki Maryi Panny.3 Od Jana do Stanisława od Jezusa i Maryi Podając za Leporinim tę istotną informację o początkach życia Ojca Założyciela Zakonu Marianów, Kazimierz Wyszyński nie tylko relacjonuje sam fakt ofiarowania św. Stanisława Jezusowi i Maryi (prawdopodobnie po cudownym ocaleniu jego brzemiennej matki z wód Dunajca)4, ale dokonuje także swoistej interpretacji tego wydarzenia, jak również 3 Kazimierz Wyszyński, Żywot Czcigodnego Sługi Bożego Ojca Stanisława od Jezusa Maryi, Założyciela Zgromadzenia Zakonnego Marianów Niepokalanego Poczęcia Błogosławionej Dziewicy Maryi dla wspomagania cierpiących w czyśćcu i pierwszego przełożonego tegoż Zgromadzenia Mariańskiego, w: Zygmunt Proczek [red.], Stróż duchowego dziedzictwa Marianów. Wybór pism o. Kazimierza Wyszyńskiego, Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich, Warszawa–Stockbridge 2004, s. 54. 4 „Pewnego razu Zofia [matka o. Stanisława], tuż przed wydaniem syna na świat, wracając do domu, przepływała łodzią przez wezbrane wody Dunajca. Nagle zerwała się burza. Ta niespokojna rzeka, odległa o ok. 1 km od Podegrodzia, była kiedyś dość szeroka i nieuregulowana, dlatego przepływanie przez nią podczas burzy wiązało się z dużym niebezpieczeństwem. Fale uderzyły wówczas z taka˛ siłą, że Zofia wpadła do wody i groziło jej utonięcie. Cudem ocalała. Niedługo po tym incydencie urodziła syna. Zdarzenie to jest poświadczone przez świadków w Procesie informacyjnym. Kiedy Leporini pisze, że o. Stanisław jeszcze w łonie matki został przez nią ofiarowany Chrystusowi Panu i Jego Najświętszej Matce, to można przypuszczać, że wydarzyło się to w czasie wspomnianej przeprawy przez Dunajec”
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==