Znaki Tajemnicy

26 że człowiek zostaje oczyszczony. Nikt bowiem nie może samego siebie wybawić ani uiścić Bogu ceny należnej za siebie (por. Ps 49, 8). To właśnie spotkanie z Nim oczyszcza. „Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim jakim jest” (1 J 3, 2). Chrystus jest naszą Paschą (por. 1 Kor 5, 7), pośrednikiem przejścia; jest naszym czyśćcem: na ziemi i w śmierci. Jest On taki w swojej śmierci i mocy Ducha, który niesie Go z tego świata ku Ojcu. Oczyszcza On człowieka, podejmując się tego w swojej śmierci odkupieńczej, w działaniu Ducha, który niesie Go ku Ojcu. Jeśli chciałoby się nadać imię „ogniowi czyśćca”, to nazwałoby się Go Duchem Świętym. Złoto miłości zostaje oczyszczone w miłości. Człowiek zostaje zdynamizowany ku Ojcu przez Ducha Boskiego usynowienia. Jezus jest „miejscem” oczyszczenia, Duch jest jego „ogniem”.12 Człowiek, któremu pomimo jego połowicznej miłości została dana łaska czyśćca, ma więc szansę ostatecznego przyjęcia Chrystusa już po przekroczeniu granicy między doczesnością a wiecznością. Modlitwa za zmarłych, za dusze w czyśćcu cierpiące, tak droga Tradycji Kościoła, a zwłaszcza Zgromadzeniu Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Maryi, nie tyle miałaby na celu prośbę skierowaną do Boga, aby uśmierzył swój słuszny gniew wobec niedoskonałości zmarłego (aby niejako przymknął oko na jego czyny), ile byłaby bardziej pokornym wołaniem wiernych, aby ze względu na wiarę Kościoła Bóg bogaty w miłosierdzie (dives in misericordia) przyszedł na ratunek temu, który z powodu paraliżu spowodowanego przez własny grzech sam nie mógł do Niego przyjść w czasie zwanym doczesnością. W tym kontekście ewangeliczna opowieść o uzdrowieniu przez Jezusa paralityka przyniesionego przez czterech ludzi (por. Mk 2, 1-12) nabiera pełniejszego, eschatologicznego wyrazu. Widząc bowiem wiarę owych czterech, Jezus rzekł do paralityka: „Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy” (Mk 2, 5). Kościół modlący się za zmarłych niesie ich do Jezusa jak owi czterej ewangeliczni dobroczyńcy, którzy przynieśli paralityka do Jezusa. Mając wiarę w Chrystusa, byli oni w stanie dokonać rzeczy niezwykłej, odbiegającej od codziennych „racjonalnych” zachowań: wnieśli chorego na dach domu i przez otwór w dachu złożyli go w takiej bliskości Pana, że nikt z siedzących 12 François-Xavier Durrwell, Chrystus, człowiek i śmierć, dz. cyt., s. 66–67.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==