25 stusowego stylu umierania dla ciała i życia według Ducha (por. J 12, 25-26). Nazywamy ich świętymi, bo nie umiłowali swojego życia i przyjęli śmierć (por. Ap 12, 11). „Opłukali [oni] swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili” (Ap 7, 14). To świadome przyjęcie śmierci i umierania dla siebie na ziemi ze względu na Chrystusa dało im tę pełnię życia, którą nazywamy miłością. Dlatego kiedy nadszedł moment „przejścia z tego świata do Ojca”, to w sposób wolny i świadomy mogli oni powiedzieć: „pragnę odejść, a być z Chrystusem” (Flp 1, 23), lub jak św. Franciszek z Asyżu błogosławić Pana „za naszą siostrę, śmierć cielesną, której żaden żyjący człowiek nie potrafi uniknąć”. Ten moment przejścia był i jest dla nich dies natalis, dniem narodzin do życia wiecznego, gdzie nie ma już łaknienia ani pragnienia, gdzie paść ich będzie Baranek, który otrze z ich oczu wszelką łzę (por. Ap 7, 16-17). Co jednak dzieje się z tymi, którzy wprawdzie uwierzyli, ale zaledwie połowicznie. Nie oddali oni Panu całkowicie samych siebie jak owa uboga wdowa dostrzeżona przez Jezusa przy skarbcu świątyni (por. Mk 12, 38-44), ale ulegli pokusie służenia dwóm panom (por. Mt 6, 24). Tradycja wiary mówi tu o konieczności czyśćca, który według Katechizmu Kościoła Katolickiego jest „końcowym oczyszczeniem wybranych”11. To oczyszczenie dokonuje się właśnie w ostatecznym i definitywnym spotkaniu z Chrystusem Zbawicielem i Odkupicielem, którego człowiek, według miary swej wolności i miłości, może albo przyjąć, albo odrzucić, ale nie może przejść obok Niego obojętnie. Nikt nie umiera bowiem poza Chrystusem, który jest Paschą, czyli przejściem człowieka od rzeczywistości doczesnej do wieczności. Został On bowiem ustanowiony powszechnym pośrednikiem między Bogiem a każdym człowiekiem, bez względu na to, czy ktoś to przyjmuje, czy nie. Chrystus zatem nie spotyka żadnego człowieka już oczyszczonego własnym wysiłkiem i pobożnością, ponieważ takie oczyszczenie nie istnieje. Dobre i pobożne czyny, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili (por. Ef 2, 10), są jak „krew kozłów i cielców”, która choć sprawiała zewnętrzne rytualne obmycie ciała, to jednak nie uwalniała ludzkiego sumienia od ciężaru grzechu. Tylko krew Chrystusa przelana za odpuszczenie grzechów uwalnia człowieka od jego martwych uczynków i uzdalnia go do wejścia do chwały Boga (por. Hbr 9, 13-1). To spotkanie z Chrystusem i przyjęcie Go (ostateczne „tak” wypowiedziane Bogu) sprawia, 11 Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallottinum, Poznań 2012, nr 1031.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==