Znaki Tajemnicy

120 nicą Ducha Świętego napełniającego Dziewicę z Nazaretu i czyniącego Ją stworzonym Niepokalanym Poczęciem. Jeżeli zatem ta tajemnica Dziewicy Matki, ogłoszona przez Kościół jako dogmat wiary w 1854 roku, a dopełniona wydarzeniami z Lourdes w 1858 roku, mówi o doświadczeniu przez Maryję przemieniającej i uświęcającej miłości Boga, którą jest Duch Święty, to także ci, których Bóg wzywa do służenia tej tajemnicy, muszą jej doświadczyć, a nie nauczyć się jej z podręczników teologii. Doświadczenie to zaś zawsze wiąże się z cierpieniem. „Dziecko, jeśli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenia!” (Syr 2, 1). Maryja w dniu zwiastowania, by tak rzec, dowiedziała się o szczególnej miłości Boga wobec Niej i, co za tym idzie, o Jej niepowtarzalnym wybraniu. Doświadczała zaś jej skutków we wszystkich trudnych momentach swojego życia, aż po krzyż i grób Syna, o czym z elokwentną prostotą uczy nas tradycja Koronki do Siedmiu Boleści NMP. Przyjmowanie w wierze wszystkich bolesnych tajemnic Jej życia coraz bardziej objawiało łaskę Jej Niepokalanego Poczęcia, którego szczytowym momentem była Jej obecność pod krzyżem (por. J 19, 25-27), oraz zapewne przy grobie Syna, skąd droga wiodła już tylko do zmartwychwstania. Dlatego że codziennie przyjmowała Ona dar Ducha Świętego dany i dawany Jej od samego początku Jej istnienia, mogła stać się Matką, nie tylko Jezusa, ale i tych, którzy Mu uwierzyli, niosąc im pociechę i wsparcie we wszystkich potrzebach. Podobnie Ojciec Stanisław, przyjmując „krzyż lwowski”, a potem wszystkie inne trudne doświadczenia na wzór Jezusa i Maryi, otrzymywał nowe serce zdolne do miłości na miarę samego Mistrza i Jego Matki, stając się w ten sposób „twórcą pomocy potrzebnej zmarłym”, jak to określił jego biograf ojciec Wyszyński. Nigdy jednak nie zapominał, że inspiracją dla tej pomocy było nie jego kruche ludzkie współczucie ani nawet nie mistyczne wizje czyśćca, ale tajemnica Maryi – Jej paschalny styl życia, Jej Niepokalane Poczęcie, którego on stał się sługą przez ofiarowanie Jej siebie. Modlił się więc żarliwie w dzień Jej Narodzenia, nazywając Ją Ucieczką Grzeszników: O duszo moja! Nie wiem, dokąd skierujesz się ze swoją radością, czy do przyszłej Matki Bożej dziś narodzonej, czy do przyszłego Zbawiciela, jeszcze oczekiwanego? Wybierz to pierwsze i dołączając się do aniołów, do kołyski, do narodzonej Dziewicy, do Niej skieruj wdzięczne winszowanie z racji narodzin, wykrzyku-

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==