Znaki Tajemnicy

116 Święty Stanisław od Jezusa i Maryi został powołany do założenia Zgromadzenia Księży Marianów, aby w Kościele i świecie separującym Syna od Matki, pierwiastek męski od żeńskiego, ba, przeciwstawiającym je sobie, a ostatnio nawet negującym ich wzajemną różność, głosić jedność dzieła stworzenia i odkupienia. To głoszenie dokonywało się i jest kontynuowane przez proste znaki tajemnicy Niepokalanego Poczęcia, spośród których najważniejsza jest miłość. Wspomaganie wiernych zmarłych Głoszenie Dobrej Nowiny o zbawieniu każdego człowieka w Chrystusie, którego streszczeniem i symbolem jest tajemnica Niepokalanego Poczęcia Maryi, nie ogranicza się do ludzi żyjących tu, na ziemi, i nie kończy się wraz z tym, co potocznie nazywa się śmiercią, a jest tylko oddzieleniem doczesności od wieczności. „Życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy!”. Jak więc tajemnica Niepokalanego Poczęcia Maryi znajduje swoją konkluzję i dopełnienie w Jej Wniebowzięciu, tak dzieło ewangelizacyjne Kościoła obejmuje człowieka w całej integralności jego istnienia: od stworzenia aż po zmartwychwstanie w Chrystusie. Skoro zatem sam Chrystus zszedł do Otchłani, aby ogłosić zbawienie tym, którzy w mroku i cieniu śmierci mieszkali, jak uczy o tym Tradycja Kościoła utrwalona szczególnie w Pierwszym Liście św. Piotra (zob. 1 P 3, 18-20; 4, 5-6) oraz ikonografii, to Kościół, który jest Jego Mistycznym Ciałem, nieustannie tam schodzi, wspomagając tych, którzy z powodu niewystarczającej wiary i miłości w czasie danym im do wzrastania na ziemi, nie mogą wciąż jeszcze otworzyć się na Boga, który jest Miłością, choć już przekroczyli próg wieczności. Zostało to zresztą szerzej omówione w pierwszym rozdziale tej książki. Ojciec Stanisław Papczyński, który jeszcze za ziemskiego życia osobiście doświadczył oczyszczającego spotkania z Chrystusem Paschalnym, stał się miłosiernym wspomożycielem tych wszystkich, dla których czas dany im na ziemi okazał się zbyt krótki, by mogli doświadczyć tej łaski. Chociaż więc tradycyjnie mówiło się wtedy o karach czyśćcowych, których doznają dusze zmarłych i takie sformułowania znajdujemy również w pismach Ojca Stanisława, to jednak terminologię tę należy przypisać niedoskonałości języka teologii o charakterze sądowym czy jurydycznym (również omówionej w pierwszym rozdziale niniejszej książki), która, troszcząc się o zwy-

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==