95 usprawiedliwić swoje nieposłuszeństwo wobec zadanego tematu (chrystologia), mówiąc tak wiele o człowieku. Mam jednak nadzieję, że w tym, na co chcę zwrócić uwagę, wyraża się owo dla Chrystusa Ojca Założyciela – może nie co do litery, ale z pewnością co do zamysłu. Człowiek na obraz Boga W swoim dziele Orator crucifi xus (OC, I ) o. Stanisław Papczyński pokazuje cały tragizm człowieka po grzechu. Zresztą, jest to chyba szczególny klucz interpretacyjny w teologii, gdyż jeśli nawet ukazujemy człowieka w momencie stworzenia, mówimy już o fakcie zinterpretowanym, z perspektywy człowieka po grzechu. W stosunku do owej perspektywy można przyjąć dwojaką postawę: bądź pogrążenia w smutku z powodu uświadomienia sobie tragizmu grzechu, bądź też postawę nadziei, która płynie z faktu, iż pomimo grzechu perspektywa świętości nie zostaje przekreślona – przedmiotem nadziei jest bowiem Boże miłosierdzie. Pozostawienie korzenia w ziemi, o którym pisze Papczyński, pokazuje zatem, że nadzieja zasadza się na miłości Syna [Chrystusa] do Ojca i na ludzkiej motywacji – człowiek nie wie do końca, co czyni. By jednak uwierzyć nadziei, trzeba uwierzyć w moc Chrystusowego krzyża, która jest okazaniem mocy czy nawet wszechmocy wobec pysznych i miłości dla grzeszników (CP, II). Wypływa z tego wniosek, że zarówno własne życie, jak i tajemnicę Boga należy odczytywać w miłości. Co jednak pozostaje człowiekowi, jeśli nie otworzy się na Boga? Pozostaje mu perspektywa ciężkiego brzemienia, ciężaru skazania siebie na moc własną i rezygnacja z naśladowania Chrystusa. Z powyższego płynie wniosek, iż propozycja teologiczna zawarta w pismach o. Stanisława wychodzi jak najbardziej naprzeciw współczesnemu człowiekowi, tak bardzo uwikłanemu w wiarę we własne siły, odrzucającego krzyż jako dodatkowe brzemię. Dla marianów jest to wezwanie, byśmy również w naszym działaniu, zarówno w apostolacie, jak też w budowaniu naszych wspólnot, bardziej poddawali się Chrystusowi. Może się to wyrażać najpierw w świadomości, że nie własną mocą człowiek się uświęca, a dalej, że skoro istota tkwi w powierzeniu się mocy Boga – pomimo grzechu i słabości człowieka – należałoby stworzyć w naszych wspólnotach więcej miejsca dla grzesznika i jego słabości. Należałoby unikać budowania rasy „czystych”, ale zakonników wyzbytych prawdziwej miłości Boga. Chodzi zatem o świadomość naśladowania. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Obraz jest niezatartą pieczęcią Bożej miłości, zaś podobieństwo próbą odpowiedzi na ów dar. Papczyński mówi o tym w następujących słowach: „Oto masz dla siebie dobrą regułę do naśladowania Chrystusa: wstać i pójść za Nim. Jeślibyś nie powstał, nie zdołasz pójść za Nim, choćby ci się
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==