maz bozy

82 panowania królów, o których mówiło przysłowie: „Za Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”. Może nie było tak wystawnego życia w biednych mariańskich klasztorach, ale z dalszej części uchwały wynika, że zdarzało się pijaństwo. Musiało być nawet częste, gdyż wspomniana uchwała kapitulna podkreśla, że za zgorszenia świeckich i brukanie stanu zakonnego trzeba karać, ilekroć ktoś zawini (nr 2). Wkrótce bp Stanisław Rostkowski zakazał przyjmowania nowicjuszy, a młodszych kapłanów porozsyłał do parafi i, które z powodu wojny i epidemii były pozbawione duszpasterzy. Gdy w 1722 r. marianie mogli powrócić z „rozproszenia rostkowskiego”, znowu na kapitule uchwalono sankcje karne za występek pijaństwa, który jest źródłem innych występków. W Statutach Zakonu Ojców Marianów z 1723 r., opracowanych na podstawie „Reguły życia”, zostało uwzględnione zapotrzebowanie społeczne na katechizację i misję wśród niższych warstw społecznych. Wyznaczeni do tych zadań powinni prowadzić wzorowe życie, aby w ten sposób potwierdzać własnym przykładem głoszone prawdy wiary. W tym kontekście podkreślono powstrzymywanie się od „gorącego napoju”, czyli wódki (rozdz. IV, 3). Zapewne zalecenie to nie było przestrzegane, skoro na kapitule z 1728 r. upomniano, aby nikt nie ośmielał się pić wódki w miejskich czy wiejskich karczmach, we dworach czy w wiejskich chatach. Oczywiście podkreślono, że także za pijaństwo w samym klasztorze również grozi kara karceru. Jedną z przyczyn szerzenia się alkoholizmu wśród zakonników w tamtych czasach była kwesta na utrzymanie klasztorów, w czasie której szlachta rozpijała kwestarzy, zresztą, zwykle niebroniących się przed takim przejawem gościnności. Trzeba również podkreślić, że uchwały kapituł zwracają najczęściej uwagę na złe przejawy życia zakonnego, co nie musi być zjawiskiem powszechnym. Byli marianie wierni wskazaniom o. Stanisława i osiągnęli w zakonie wysoki stopień świętości. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje Sługa Boży o. Kazimierz Wyszyński, wierny naśladowca Założyciela Zakonu. Wojciech Magnuszewski tak ocenia swego kolegę ze szkolnej ławy, gdy go- ścił Wyszyńskiego wracającego z Rzymu, by w Puszczy odbyć nowicjat: „Podczas wieczornego posiłku Czcigodny Kazimierz z całą skromnością odmawiał napoju poza piwem z domieszką wody. Dostrzegłem w tym zakonniku roztropną świętość, umiar w mowie, dojrzałość wypowiedzi, umiar w jedzeniu, a zwłaszcza w piciu, a także dyskretne umartwienia. Jeśli chodzi o jego świętość, to o wielkich umartwieniach jawnych i ukrytych w przyjmowaniu przez niego pokarmów mogą wypowiedzieć się wszyscy mieszkający z nim zakonnicy. Z napojów używanych w Polsce pił tylko piwo, ale gdy było mocne, rozcieńczał je wodą”. Natomiast o. Aleksy Fischer podkreślał, iż o. Kazimierz „był umartwiony do takiego stopnia, że poza śniadaniem czy kolacją niczego nie jadł i nie pił, choć niekiedy był spragniony. Wskazywał innym, że we wszystkim powinni umartwiać własną wolę czy zachcianki. W Polsce jak najsurowiej zwalczał pijaństwo”.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==