56 litej, Papczyński apeluje do sumienia popełniających nadużycia i ostrzega ich, że: „Bóg nie ma względu na osoby. Uważa, że wszystkich zbrodniarzy trzeba karać, niezależnie od tego, z jakiego stanu pochodzą. Ty sądzisz, że kiedy plebejusz podniesie rękę na szlachcica, powinien zostać rozsiekany. Ale przeciwnie, nie pozwalasz nawet dotknąć szlachcica, jakkolwiekby ten najokrutniej zamordował wielu ludzi pochodzenia plebejskiego. Głosisz, że jesteś wolny, karzesz kiesę tyrana, a nie głowę. Czyż nie taka jest twoja wolność? O Polsko! Wstyd mi twojej hańby, którą często ci płodzą i nakładają twoi wolni synowie. Ach, jaką złą opinię masz za granicą na skutek obłąkańczej wolności swoich domowników”. Ojciec Stanisław wyróżniał się umiłowaniem bliźniego. Słynął z umiłowania ludu polskiego. Z narażeniem swojej osoby i małego wówczas Zakonu Marianów, bronił prosty lud przed uciskiem i wyzyskiem ze strony wielmożów, przed niesprawiedliwą pańszczyzną. W praktyce duszpasterskiej stawiał sobie zadania najtrudniejsze, pozycje najbardziej zaniedbane, niewdzięczne. Swoim współbraciom, marianom, pozostawia w dziedzictwie obowiązek pokornego wspierania proboszczów w pracach kościelnych, szczególnie nauczanie ludu wiary, a więc religijne i moralne, a czasem materialne dźwiganie najuboższej klasy społeczeństwa, bo dotyczyło to w większości chłopów pańszczyźnianych, warstwy – wydawałoby się – zapominanej nawet przez Kościół. W dziedzinie odrodzenia moralnego wypowiada totalną walkę pijaństwu, pladze ówczesnej i dzisiejszej naszego narodu. Ojciec Papczyński był świadomy, że nadużywanie alkoholu stanowi jedną z głównych przeszkód w rozwoju życia moralnego i religijnego. Jego program odrodzenia chorej i zmurszałej Rzeczypospolitej jest bardzo szeroki i aktualny także na dzisiejsze zagmatwane dni. Ojciec Stanisław walczy słowem i piórem o wolność ojczyzny. Gorący patriotyzm w czasach objętych nawałnicą potopu szwedzkiego i wojnami tatarsko-kozackimi obliguje go do wyprawy w odległe zakątki Ukrainy, by jako kapelan wojskowy umacniać na duchu, zagrzewać, rozgrzeszać, błogosławić i wiele, wiele modlić się za tych, którzy tam oddali swoje życie w obronie ojczyzny. Tę miłość, tę troskę o człowieka, o ojczyznę odnajdujemy w różnych sytuacjach jego życia. Gdy udawał się w niebezpieczną pieszą podróż do Rzymu, gdy był prześladowany, uwięziony, w piśmie pt. „Oświadczenie odchodzącego do Rzymu” zapisał: „Ofi aruję Panu Bogu memu (...) jak też Najświętszej Maryi Pannie, wszystkie utrudzenia, cierpienia, niewygody, nieprzyjemności, czyny, prace i nieszczęścia i samą śmierć, o ile by mnie taka spotkała, za moje grzechy (...) i za odwrócenie nieszczęść od mojej ojczyzny”. Natomiast w czasie pochodu wojennego Turków przez Europę i bitwy wiedeńskiej, w wielu kościołach Mazowsza organizował krucjatę modlitewną, aby u Boga ubłagać odwrócenie nieszczęść, zwycięstwo nad wrogiem, a naród obudzić do większego zrywu w obronie ojczyzny i ufności w moc Bożą. Stając
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==