340 Kościół, to jest z Eucharystii – bo dzięki niej pogłębiamy przyjaźń, oraz właśnie z pokuty, sakramentu odrodzenia do życia z Bogiem. Maryjo, Matko pięknej miłości i prawdziwej przyjaźni z Bogiem, módl się za nami. Rozważanie 28 Ojciec Stanisław Papczyński – patron osób uzależnionych Czasy o. Stanisława Papczyńskiego, kapłana i założyciela Zgromadzenia Księży Marianów, naznaczone były wieloma wojnami. Dzięki powieściom H. Sienkiewicza są nam bliżej znane wojny ze Szwedami, tzw. potop szwedzki i powstanie Chmielnickiego na Ukrainie. Ale były w tym czasie również wyniszczające wojny z Turcją, z Moskwą czy też wojny domowe. To wszystko przynosiło ojczyźnie ogromne spustoszenie nie tylko materialne, ale też moralne, duchowe. Jedną z konsekwencji nędzy moralnej i materialnej tego czasu stało się pijaństwo. Było ono traktowane z jednej strony jako rodzaj leku, sposób na uśmierzenie rozpaczy z powodu nieustannych klęsk i nieszczęść zarówno publicznych, jak i osobistych. Z drugiej zaś, niestety, ci, którzy posiadali władzę nad innymi – chcąc jak najszybciej odzyskać utracone majątki i się wzbogacić – wprowadzili nakaz tzw. propinacji. Propinacja polegała na obowiązkowym wykupie alkoholu przez chłopów od pana, na którego terenie mieszkali. Powodowało to coraz większe rozpicie społeczeństwa. Ojciec Papczyński widząc, jakie zniszczenia wnosi alkoholizm, bardzo bolał z powodu nadużyć władzy i słabości ludzi. Zachęcał do abstynencji innych, w tym swoich współtowarzyszy. Starał się także swoim przykładem pociągać innych do życia w trzeźwości. Być może właśnie z tego powodu wiele osób, które dziś proszą o różne łaski za jego wstawiennictwem, doświadcza jego pomocy, zwłaszcza w sytuacjach uzależnienia swojego lub bliskich. Posłuchajmy jednego ze świadectw zapisanych w „Księdze łask otrzymanych za przyczyną Ojca Stanisława Papczyńskiego”: W mojej rodzinie istniał bardzo trudny problem. Zięć pił nałogowo. Przychodził do domu pijany, brudny, poobijany i zaczynał awantury, bił swoją żonę a moją córkę. W domu była sodoma i gomora. Nieustanny strach, niepokój, nerwy i bolesne oczekiwanie, w jakim stanie dzisiaj wróci zięć. Ja i córka byłyśmy bezradne. Nasze upominanie doprowadzało go do wściekłości. Trzeba było milczeć i płakać. Modliłam się dużo. Moje modlitwy były obfi cie skrapiane łzami. W tym czasie dowiedziałam się o Słudze Bożym Ojcu Stanisławie Papczyńskim. Ksiądz St. Idziuk przez nasze dzieci przekazał nam o nim książeczkę i zachęcał do modlitwy w różnych intencjach. Zaczęłam odmawiać Nowennę do Maryi Niepokalanej
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==