maz bozy

328 czuł się niezrozumiany, a ten okres swego życia nazywał wprost „długotrwałym męczeństwem”. Kolejne doświadczenie w wierze Sługi Bożego związane było z opuszczeniem zakonu pijarów za zgodą Stolicy Apostolskiej i początkami założenia Zakonu Marianów. Było to w 1671 r. Ojciec Stanisław wspominał: ...Dręczyły mnie i prawie torturowały ogromne zawiłości, skrupuły, wątpliwości, niepokoje, obawy. Któż bowiem miałby tak luźne sumienie, że bez nich przeszedłby od stanu ślubów, choćby prostych, do czysto świeckiego? O samym o. Stanisławie jeden z biografów tak napisał: Odmowa przyjęcia godności kanonika katedralnego w Płocku stała się przyczyną utraty przyjaźni bpa Jana Gembickiego, wówczas ordynariusza płockiego [...]. Niespodziewanie z poparcia dla idei założenia Zakonu Marianów wycofał się bardzo przychylny do tamtej pory o. Stanisławowi bp Michał Oborski, sufragan krakowski. Podobnie biskup poznański Stefan Wierzbowski [...]. Nieliczni kandydaci do zakonu okazywali się niezdatni. Już na pierwszy rzut oka był to akt wprost heroicznego zaufania Panu Bogu. Następne tygodnie tylko potwierdziły, na jak wielkim ubóstwie ludzkim przyszło o. Papczyńskiemu kłaść podwaliny mariańskiego zgromadzenia. O zjednoczeniu uczniów z Chrystusem cierpiącym powie po latach: Bóg chce, aby zakonnicy, którzy Mu służą, szli za Nim w cierpieniu. Każdy krzyż, jakikolwiek tylko by im został nałożony, powinni nieść nie tylko mężnie, ale też z radością. Wspomniane powyżej przykłady z życia umożliwiają nam widzenie Ojca Założyciela w gronie owych wiernych sług Chrystusa cierpiącego. Nic zatem dziwnego, że w czasach największych swoich cierpień szukał oparcia w rozważaniu męki Chrystusa. Czasami otrzymywane wówczas łaski i natchnienia zapisywał. W ten sposób powstały dwie jego książki: „Ukrzyżowany Mówca” i „Chrystus cierpiący”. Prośmy w naszej modlitwie o dar umiejętnego przyjęcia krzyża, kiedy pojawia się on w naszym życiu. W Chrystusie cierpiącym szukajmy wówczas oparcia, o opiekę prośmy Maryję, Matkę Bolesną. Rozważanie 20 Chrześcijańska troska o dobre wychowanie dzieci i młodzieży W wychowaniu dzieci i młodzieży zasadniczą rolę odgrywa rodzina, ale niemałe znaczenie ma też i szkoła. Rodziny nic i nikt nie może zastąpić. Dobra szkoła natomiast i świetni wychowawcy to pomoc. To, czym dziecko żyje we własnej rodzinie – atmosfera i klimat własnego domu, przykład rodziców i rodzeństwa – jest fundamentem jego osobowości. Jednak to, co dzieje się poza domem rodzinnym, może również budować. Niestety, może też niszczyć, wprowadzać destrukcję w życiu młodego człowieka.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==