327 kozłów. I postawi owce po prawicy swojej, a kozły po lewicy. Wtedy rzecze Król [...] tym, którzy będą po prawicy jego: »Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata«” (Mt 25,31-34). O, najradośniejsze „pójdźcie”! Ale jaką mocą osiągnięte? Uczynkami chrześcijańskiego miłosierdzia. „Albowiem łaknąłem – kontynuuje Sędzia-Bóg – a daliście mi jeść; pragnąłem, a napoiliście mnie; byłem gościem, a przyjęliście mnie; [...], chorym, a nawiedziliście mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie” [zob. Mt 25,35-36]. Trudźmy się więc nad zdobywaniem dobrych uczynków, trudźmy! Odnawiajmy przez nie świątynie Boże, nasze dusze; odnawiajmy – mówię – człowieka wewnętrznego, a usłyszymy: błogosławieni; posiądziemy królestwo niebieskie. Pan Jezus chce, abyśmy także i my naśladowali Ojca niebieskiego w byciu miłosiernymi. Prośmy Go o łaskę dostrzeżenia tych potrzebujących, którzy są obok nas; i prośmy o odwagę w przyjściu im z pomocą. Rozważanie 19 „Jeśli kto chce być moim uczniem, niech się zaprze samego siebie” Nasz Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus, zbawił świat i wszedł do domu Ojca niebieskiego, przeszedłszy przez mękę i krzyż. Nigdy też nie ukrywał swojej krzyżowej drogi przed uczniami, co więcej, kilka razy ją im zapowiadał i przygotowywał ich do tego trudnego wydarzenia. Nie ukrywał także, że wszyscy jego prawdziwi uczniowie spotkają na swojej drodze krzyż. Przyjęty z wiarą w jedności z Chrystusem krzyż, staje się narzędziem zbawienia. Taką postawę widzimy w życiu świętych, tych ogłoszonych i tych nieogłoszonych przez Kościół. Szczere pragnienie całkowitego poświęcenia się Bogu musiało się spotkać w życiu o. Stanisława Papczyńskiego z doświadczeniem krzyża. Ojciec Stanisław podjął go w jedności z Chrystusem cierpiącym. W życiu Założyciela Zakonu Marianów możemy odnaleźć różne okresy szczególniejszego uczestniczenia w męce Pańskiej. Pierwsze doświadczenie spadło na 17-letniego Janka, gdy przebywał we Lwowie. Przez kilka miesięcy dzielił los z chorymi na skutek epidemii, z bezdomnymi i żebrakami. Zdawało się, że Bóg go całkowicie opuścił. Porównania czynione przez biografów do sytuacji biblijnego Hioba nie są tu żadnym nadużyciem. Odtąd o. Stanisław ze szczególną miłością odnosił się do ubogich, bezdomnych i pokrzywdzonych przez los. Kilkanaście lat później doświadczył innego krzyża, i to za sprawą swoich współbraci w powołaniu zakonnym. Najpierw był konfl ikt między młodym księdzem i niektórymi z przełożonych. Z czasem doszedł drugi wątek napięcia: upominanie się przez o. Papczyńskiego o zachowanie karności zakonnej. On sam
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==