329 Ojciec Stanisław Papczyński, na temat którego słuchamy rozważań w czasie tegorocznych nabożeństw, był świadomy praw rządzących wychowaniem młodego pokolenia. Przez lata pracował jako ceniony nauczyciel i wychowawca młodzieży: w Podolińcu, Rzeszowie, Warszawie. Rozumiał, że wiedza, którą zdobywali jego wychowankowie, jest im potrzebna nie tylko do zdania egzaminów czy nawet wyrobienia poglądów lub do popisywania się znajomością faktów. Ma także służyć kształtowaniu osobowości, byciu dobrym katolikiem na chwałę Bożą i dla zbawienia dusz oraz ma służyć dla dobra społeczności, w której młody człowiek żyje. Nauczając retoryki, o. Stanisław tak zwracał się do swoich uczniów: Gorąco życzę, abyście – przyswajając sobie z mojej książki pod tytułem „Zwiastun królowej sztuk” umiejętność kunsztownego przemawiania – przejęli sztukę dobrego postępowania od waszych sławnych przodków, których życie jaśniejsze od słońca, a sława przewyższająca pojętność umysłu ludzkiego może być dla was bodźcem do dobrego i szlachetnego życia na tyle, że z upływem lat, nabywaniem mądrości i cnót wszelakich staniecie się kiedyś prawdziwą ozdobą waszej rodziny, prawdziwą ozdobą Rzeczypospolitej. Ojciec Stanisław Papczyński rozumiał, że fundamenty wychowania znajdują się w rodzinie silnej Bogiem, gdzie króluje prawdziwa miłość, mająca swoje źródło w wierze chrześcijańskiej i życiu w łasce Bożej. Sam krótko przebywał w rodzinie, ponieważ posyłany wcześnie do różnych kolegiów, zdobywał wiedzę, ćwiczył się w cnotach obywatelskich i zaprawiał do prawdziwie chrześcijańskiego życia. Jednak dziecięce lata spędzone w Podegrodziu z rodzicami i rodzeństwem zapisały się w jego sercu trwałymi śladami. Jego pobożność, miłość do Boga, Maryi, świętych; jego pracowitość, umiłowanie ojczyzny, rozwijały się w rodzinnym domu. Opierając się na swoim doświadczeniu, pisał: Postanowiłem za pomocą nielicznych przepisów ukształtować umysły uczniów. A widząc, że szczególnie młodzież potrzebuje wychowania w samodyscyplinie wyjaśnia: Cnoty same w sobie zasługują na pochwałę. Ale najlepszy i najwyższy Bóg, któremu niech będzie najwyższa cześć po wsze czasy, odbiera chwałę z racji miłości do ludzi, dobroci, mądrości, sprawiedliwości, miłosierdzia, opatrzności, nieśmiertelności oraz innych atrybutów. Ponieważ więc cnota czyni człowieka miłym dla innych ludzi i Boga, a pielęgnowana we właściwy sposób chroni przed wieloma wadami, sprawiedliwym przysparza wszelkich dóbr i zapewnia im szczęście, to jakże by jej ciągle nie cenić i nie kochać? Ojciec Stanisław Papczyński był konsekwentny w swoich poglądach. Te same zdrowe zasady wychowania nakazał również swoim duchowym synom, marianom. Pod koniec swojego życia w jednym z listów do marianów tak pisał: Dwie są ozdoby, którymi bardzo jaśnieją święte instytuty [zakonne]: cnota i wykształcenie. Cnotę pokazuje przestrzeganie reguły zakonnej, wykształcenie zaleca pożytek bliźnich. My przeto, doprowadzeni rozporządzeniem Bożym do zarządzania naszym maleńkim Zgromadzeniem i do posługiwania mu, staramy
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==