maz bozy

324 Bądź mocno przekonany, że ci wszyscy, którzy troszczą się o bliźnich, otrzymują wielkie i liczne łaski, aby mogli uzyskać zbawienie nie tylko dla siebie, lecz także dla innych, by pozyskać dusze wielu. Dlaczego więc jesteś tak leniwy w duchowych posługach, że cię nie obchodzi, nie porusza i nie przynagla żadna troska i miłość o twego bliźniego? Mówisz, że ty zajmujesz się swoim zbawieniem. Jednakże, o najlepszy obrońco swojego zbawienia, powinieneś wiedzieć, że kiedy dbasz o bliźniego, jednocześnie troszczysz się o samego siebie. Kiedy zaś myślisz tylko o samym sobie, należy obawiać się, żebyś siebie nie zgubił. Albowiem im więcej prac wykonujesz w Pańskiej winnicy, tym pewniejszy jesteś wiecznego zbawienia i nieśmiertelnej nagrody. Zbieraj więc zawsze ułomki, jakie ci pozostają: czas, który ci pozostaje, obróć dla zbawienia bliźniego, nadprzyrodzone moce łaski, których masz w nadmiarze, skieruj i poświęć, troszcząc się o tegoż samego bliźniego. Każdy z nas, choć na inny sposób, jest posłany, aby głosić Ewangelię Chrystusową. Najpierw swoim życiem, a kiedy trzeba słowem. Marianom, swoim synom duchowym, o. Papczyński nakazał w regule: Byście jednak nie stali bezczynnie w Pańskiej winnicy, w miarę waszych skromnych sił będziecie szerzyć kult Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Bogurodzicy Dziewicy oraz z najwyższym staraniem, pobożnością i zapałem będziecie nieść pomoc wiernym zmarłym, poddanym oczyszczającym karom, szczególnie duszom żołnierzy i ofi arom zarazy. Owszem, tym, którzy będą posiadali odpowiednie talenty, nie będzie zakazane pokorne wspieranie proboszczów w pracach kościelnych. Wraz z Maryją, Królową Apostołów, prośmy: Panie, poślij robotników na swoje żniwo, bo żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Rozważanie 17 Modlić się za zmarłych to dzieło szlachetnej miłości Do roli orędownika zmarłych o. Stanisław Papczyński dorastał powoli. Jako chłopiec z trwogą i wielką troską myślał o tysiącach ludzi umierających bez przygotowania. Tyle razy musiał zmieniać szkoły i przenosić się z powodu wojen i epidemii. W 1648 r. zapadł we Lwowie na ciężką chorobę na skutek grasującej zarazy. Na własne oczy widział śmierć w czasie oblężenia miasta. Kilka lat później, w 1650 r., musiał przerwać naukę w Podolińcu, ponieważ od strony Węgier zbliżała się epidemia i władze musiały zamknąć kolegium; z kolei w 1651 musiał wraz z innymi uczniami kolegium jezuickiego uciekać ze Lwowa do Rawy Mazowieckiej, gdyż po klęsce wojsk królewskich pod Batohem do miasta zbliżały się wojska kozackie; podobnie w maju 1656 musiał przerwać studia teologiczne

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==