30 tego, nieskalanego grzechem. W imię tej samej więc wrażliwości na człowieka, marianie winni traktować apostolat jako swą istotną misję; w szczególności apostolat miłosierdzia Bożego, otwierającego przed każdym grzesznikiem drogę do zbawienia. Wiem, że to brzmi jak banał: któreż zgromadzenie apostolskie takiego zadania sobie nie stawia? Ale tę samą misję każde zgromadzenie zabarwia niejako własną specyfi ką, a także szlachetnym piętnem ducha założyciela. Aby nasza praca duszpasterska nie stała się rutynowym działaniem, trzeba szukać ożywiającego ją ducha, m.in. w postaci i testamencie Założyciela. Nam to dziedzictwo przekazał o. Papczyński, który ośmielił się w cytowanym wyżej fragmencie Norma vitae nawet podważyć eremicki styl życia zakonnego, do którego przyjęcia został zmuszony. Chociaż więc chwalebną jest rzeczą, że marianie podejmują różne zadania (misje, wydawnictwa, praca naukowa, sanktuaria), to jednak źle by było, gdyby w profi lu całego Zgromadzenia zabrakło pokornej pomocy proboszczom, cierpliwej pracy na rzecz wykształcenia i duchowego prowadzenia wiernych, zwłaszcza najuboższych. c) Po trzecie nie może nam być także obca troska o sprawy publiczne. Nie żyjemy na samotnej wyspie. Nie naszą rzeczą jest angażować się w aktywne życie polityczne, ale musimy zdawać sobie sprawę z tego, jak bardzo styl rządzenia społeczeństwem odciska się na kondycji i możliwości rozwoju poszczególnych obywateli. Tradycja społecznego zaangażowania, także w wymiarze ogólnonarodowym i państwowym, rozwijana była w naszym Zgromadzeniu również po czasach Ojca Założyciela. Szczególnie trzeba podkreślić w tym kontekście zaangażowanie w promocję katolickiej nauki społecznej bł. o. Matulewicza – i to w czasach, gdy jeszcze nie powierzono mu kierowania diecezją wileńską. Wspomnieć też wypada wielkie postacie marianów zasłużonych w walce o wolność Polski w czasie II wojny światowej – i później, kiedy Kościół wypracowywał kształt swojej obecności w okresie PRL-u, w trudnej walce z wrogami Boga i Ewangelii Chrystusowej. Przy całym uznaniu dla zaangażowania w pracę duszpasterską w małych wspólnotach, parafi alnych i im podobnych, musimy uznać, że również przejęcie się sprawami całego kraju, a zwłaszcza miejsca Kościoła w nim, bynajmniej nie wykracza poza dziedzictwo o. Papczyńskiego; przeciwnie, stanowi realizację przesłania, jakie pozostawił nam on i jego wielcy w naszym Zgromadzeniu następcy. W kontekście zbliżającej się uroczystej beatyfi kacji o. Papczyńskiego warto pamiętać o, naprawdę godnej uwagi, jego wrażliwości społecznej, i warto ją sobie oraz wiernym ukazywać. Jest to żywy przykład także dla nas dziś. Fundamentem i swoistym podsumowaniem tej wrażliwości jest drugi rozdział Norma vitae, w którym o. Stanisław – wykraczając poza ówczesne standardy rozumienia życia zakonnego – umocowuje miłość jako fundament życia jego duchowych synów, zarówno w samym Zgromadzeniu, jak i w ich pracy duszpasterskiej.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==