317 przez 2 lata. W oktawie święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny tego samego roku, odbyła się niecodzienna uroczystość. Gdy cały dom zebrał się w kaplicy, o. Stanisław, ubrany jeszcze w czarną sutannę, wyjaśnił, że za pozwoleniem nuncjusza apostolskiego i księdza biskupa poznańskiego Stefana Wierzbowskiego zmienia strój na biały habit, co ma zewnętrznie wyrażać jego najgłębsze pragnienie, aby swe życie poświęcić w obronie tajemnicy Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Był to zarazem pierwszy zewnętrzny znak powstania Zakonu Marianów, którzy w przyszłości, aż do czasów reformy dokonanej przez bł. Jerzego Matulewicza, mieli się ubierać w taki sam sposób. Wielkie dzieła rodzą się w ciszy i pokoju, często też naznaczone cierpieniem. Obserwujemy to w życiu o. Stanisława Papczyńskiego. My także mamy swoje chwile ciszy, milczenia, odejścia na bok od nurtu spraw świata. Dzieje się tak czasami na skutek choroby czy cierpienia, jakie na nas zsyła Bóg w swojej niezmierzonej Opatrzności. Z reguły jednak Pan Jezus przemawia do nas przez zwyczajne okoliczności naszego życia, w którym również nie brak okresów wyciszenia. Są to rekolekcje wielkopostne, adwentowe, niedziele, pacierz poranny czy wieczorny, chwile wytchnienia pod koniec dnia czy też nawet podczas podróży. Jest to dla nas szczególny czas i dobrze jest go nie marnować. I choć nie jest łatwo dobrze przeżyć niedzielę, nie marnując czasu tylko na oglądanie telewizji, ale także czytając Pismo św., jakąś dobrą książę religijną, to jednak warto podjąć trud przeznaczenia krótkich choćby chwil na modlitwę przed Bogiem w ciszy. Wraz z Maryją, która w milczeniu rozważała wielkie sprawy Boże, wołajmy o Ducha Świętego, aby uzdolnił nas do ukochania ciszy i dobrego jej wykorzystania na modlitwę. Rozważanie 12 Być jak ziarno pszeniczne Dzieła wielkie powstają zwykle wśród wielkich trudności. Czasami bywa nawet, że potrzebują cierpienia i ofi ary ich twórców. Pamiętamy dobrze słowa Pana Jezusa, który powiedział, że „jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfi ty” (J 12,24). Podobnie jest z początkami zakonów i różnych dzieł w Kościele; również muszą przejść drogę ziarna pszenicznego, które wpierw musi obumrzeć, by potem wydać owoc. Dzieło zbawcze Chrystusa łączyło się z krzyżem. Dlatego i naśladowanie Zbawiciela, jeśli ma być prawdziwe, musi być naznaczone tym samym znakiem. „Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem” (Łk 14,27).
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==