maz bozy

315 serce wieści o konfederacji księcia Jerzego Lubomirskiego zawiązanej przeciwko rozpoczętym reformom państwa. Szlachta bezmyślnie broniła dawnych wolności i przywilejów, co do których o. Stanisław nie miał wątpliwości, że prowadzą kraj do ruiny. W tym czasie podniesiono też rokosz przeciw królowi. W bitwie pod Mątwami w 1666 r. rokoszanie odnieśli zwycięstwo nad wojskami królewskimi. Poległo wówczas ponad 3 tys. ludzi, zasłużonych poprzednio w obronie Rzeczypospolitej. To wszystko skłaniało o. Papczyńskiego do gorącej modlitwy za kraj, za poległych, umierających nieraz bez przygotowania. Widział on, że naród jest chory, że są ogromne nadużycia wolności, bolał nad nieszczęsnym liberum veto. A ludzi odpowiedzialnych za losy ojczyzny próbował swoimi pismami skłonić do opamiętania i podjęcia reform. Pisał: Któż powie, że wolnością jest to, iż żyjemy w sposób bardziej rozpasany niż barbarzyńcy? Prawdziwa wolność polega na przestrzeganiu praw, i to bardziej praw Boskich niż ludzkich. Ale wobec tego, czy znajdę w Polsce kogoś – i ilu tam takich będzie – kto nie czułby się skrępowany jakimikolwiek prawami z tego tytułu, że jest wolny? Jestem – odpowie niejeden – urodzony w rodzinie szlacheckiej i cieszę się wolnością. Któż może narzucić mi jakieś hamulce? Kto może pociągnąć mnie przed sąd? Kto skarze mnie jako winnego? Kto zdoła poskromić buntownika? Jestem wolny, nie uznaję żadnego pana nad sobą, chyba że sam go sobie wybiorę w wolnych wyborach, i to takiego, który pod przysięgą zobowiąże się, że nie będzie mnie karać, choćby widział mą zuchwałość, bo uważam, że z tego powodu, iż jestem wolny, wszystko mi wolno. Co za wspaniała wolność, by nie rzec wprost – samowola. Bo rzeczywiście, któż uwierzy, że właściwe polskiej wolności jest to, że gdy Rzeczpospolita uważa się za najbardziej wolną, wtedy popada w największą niewolę? Często zbierają się przedstawiciele arystokracji, by obradować nad dobrem wspólnym, swoich posłów wysyła na sejm także stan rycerski. I oto za zgodą senatu, bez sprzeciwu szlachty, ktoś jeden wprawdzie wolny, wyrywa się ze swoim veto, powtórzonym dwa czy trzy razy, i natychmiast zrywa obrady, tak że choćby wcześniej uchwalono coś jak najbardziej korzystnego, z powodu sprzeciwu tego jednego niegodziwca, najczęściej wroga ojczyzny, uchwała zostaje natychmiast odrzucona. Czyż zatem, Polsko, mogę cię nazwać wolną, kiedy jeden człowiek, przemawiając długo i bełkotliwie, może, kiedy tylko zechce, wymóc coś na zebranych? Nie pozbędziesz się jarzma, które narzuca ci jakiś wymowny, ale tchórzliwy doradca jednym słówkiem veto, kiedy mu przyjdzie na to ochota. Możesz sobie rościć pretensje do wolności, ale świat zaprzeczy, żeś wolna. Nazwie cię raczej niewolnicą, istotą rozzuchwaloną, co jest jeszcze bardziej ohydne. Musisz prowadzić wojnę w obronie ołtarzy i ognisk domowych. (...) Potrzeba zwiększyć zasoby skarbu państwa, czy to na niezbędne wydatki, czy na uzbrojenie. Obwieścisz zatem [nowe] prawo rolne, ale kto się nim przejmie? Narzucisz daniny, ale kto się z nich wywiąże? Ci, którzy na zbrojeniach zbijają fortunę, ci, którzy na tobie dorobili się majątków, cieszą się

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==