maz bozy

308 a i przygotowanie było niewystarczające. Odmówiono im przyjęcia do szkoły. Janek jednak z uporem trwał przy swoim postanowieniu, choć jego towarzysze wkrótce go opuścili, zrezygnowawszy wobec trudności. Janek został przyjęty do zamożnego mieszczańskiego domu, gdzie miał uczyć trzech chłopców. Przy innej rodzinie otrzymał mieszkanie w zamian za pomoc w domu. Czas wolny postanowił poświęcić na nadrobienie swych braków w wykształceniu. I tak trwało przez rok. Powoli dojrzewał. Wiele pracował, czytał i rozmyślał; modlił się. W domu swych uczniów wraz z gospodarzami głęboko przeżywał to, co działo się w Rzeczypospolitej i na świecie. Tymczasem 30-letnia wojna religijna szalała na zachodzie Europy, a powstania kozackie i tatarskie hordy niszczyły wschodnie tereny Rzeczypospolitej. Wkrótce i do Lwowa przyszła wojna, a z nią głód i epidemie. Latem 1648 r. w spokojne życie Janka, już 17-letniego chłopca, wtargnęła ciężka choroba, która omal nie doprowadziła go do śmierci. W planach Bożych jednak także i to wydarzenie oczyszczało jego serce. Jak biblijnemu Hiobowi, tak i jemu Bóg odjął wszystko. Z dala od rodziny, w czasie oblężenia miasta Janek przeżył miesiące, w których tylko Bóg był jego oparciem i nadzieją. Wiele lat później, już jako doświadczony w wierze mąż Boży, tak opisał burzę na jeziorze, której kiedyś doświadczyli Apostołowie: „A oto wielka burza powstała” (Mt 8,24). Zwróć uwagę na to, że niebezpieczeństwo rozbicia łodzi i wzburzone fale morskie posłużyły Panu do wypróbowania wiary uczniów. Z tobą było podobnie lub – jak możesz się spodziewać – będzie w przyszłości. Owe burze i niepokoje, które powstają w duszy wzbudzane, czy to przez szatana, czy przez ciebie samego, dzieją się na życzenie Boga i Jego Opatrzności dla wypróbowania cię w cnotach oraz dla doświadczenia twej stałości w świętych posługach i w pokładaniu ufności w Bogu. Wciąż bowiem znajdujemy się na morzu, to jest prowadzimy to mizerne i narażone na klęski życie. W żaden sposób nie możemy uniknąć nawałnic udręk, fal pokus i burz smutków ani też nawet nie powinniśmy być od nich wolni. Bo jak męstwo, wiedzę i wysiłek żeglarzy poznaje się po tym, jak potrafi ą omijać i przezwyciężać burze, tak miłość do Boga, męstwo i roztropność sługi Bożego zostaje wypróbowana podczas stawiania oporu falom przeciwności. Mówi o tym Dawid, gdy twierdzi, że sam został podobnie wypróbowany: „Panie, doświadczyłeś mnie i poznałeś mnie, Ty poznałeś spoczynek mój i wstawanie moje” [Ps 138,1-2]. To tak, jakby mówił: „O Boże, najwyższa Mądrości! Ty pozwalałeś miotać mną różnym pokusom i falom niepowodzeń. Niekiedy wspierałeś mnie swoją łaską, abym stawił im czoło, niekiedy mnie opuszczałeś, abym tylko o własnych siłach się bronił, niekiedy też dopuszczałeś, żebym grzesząc, uległ rozbiciu; lecz po rozbiciu, po upadku, znowu podnosiłeś mnie. Poznałeś więc siły i żywotność mego ducha, doświadczyłeś, na ile jestem słaby, a na ile mocny, wypróbowałeś, na ile mogę stać, a na ile upaść”. Z Maryją, Matką Pana, prośmy o ducha męstwa i wytrwałości dla nas.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==