maz bozy

307 była mu dobrze znana. Co więcej, dzięki pobożnej postawie króla zrozumiał, jak powinna wyglądać droga zmagania się każdego wierzącego z realizacją własnych planów, marzeń rodziców i wychowawców oraz tego, co dawał mu Bóg. Przez lata wzrastało w nim pragnienie spełniania woli Ojca niebieskiego. Dał temu wyraz szczególnie w wieku 40 lat, gdy cały i bez reszty poświęcił się Trójjedynemu i Maryi Niepokalanie Poczętej w specjalnym akcie „Ofi arowania siebie”: Ja, Stanisław od Jezusa i Maryi Papczyński, według ciała syn Tomasza z Podegrodzia Diecezji Krakowskiej, mając lat czterdzieści, ofi aruję i poświęcam Bogu Ojcu Wszechmogącemu i Synowi, i Duchowi Świętemu oraz Bogarodzicy zawsze Dziewicy Maryi bez zmazy pierworodnej poczętej, moje serce, moją duszę, rozum, pamięć, wolę, uczucia, cały umysł, całego ducha, zmysły wewnętrzne i zewnętrzne, i ciało moje, niczego zupełnie sobie nie pozostawiając, abym w taki sposób był odtąd cały Sługą tegoż Wszechmocnego i Błogosławionej Dziewicy Maryi. Był jednak czas, kiedy rodzice młodego Janka mieli inne plany co do przyszłości swoich dzieci. Cieszył się Tomasz kowal i jego żona Zofi a, że ich syn Jan z powodzeniem ukończył długie lata nauki, zdobywanej z trudem w różnych kolegiach. Po ich ukończeniu chcieli, aby się dobrze ożenił, prowadził życie podobne do ich życia. Był też czas, kiedy samego Janka ogarniały zniechęcenia i zwątpienia. Bóg jednak okazał się mocniejszy, silniejsza Jego łaska. A wierność Janka wobec Boga i całkowite oddanie się Jemu na służbę doprowadziły go do odkrycia piękna powołania zakonnego. Zawsze też przy nim była obecna Maryja, Matka i Królowa Polski. Także i my dziś prośmy z Maryją, naszą Matką, o dar Ducha Świętego, Ducha, który uczy nas, jak żyć dla Bożego królestwa i jak je wprowadzać do całego naszego życia: do życia społecznego, narodowego i do osobistego. Rozważanie 5 Droga do królestwa niebieskiego prowadzi przez wiele trudności Pan Bóg prowadzi swoje dzieci jako dobry Ojciec i Wychowawca. Nieraz nie rozumiemy Jego zamiarów, ale i wtedy nie powinniśmy tracić zaufania i pewności, że wszystko służy naszemu dobru. Podobnie wyglądało życie wspominanego w tym miesiącu o. Stanisława Papczyńskiego. Z trudnościami zmagał się już jako młodzieniec. Z podziwem śledzimy jego trudne lata młodości, jego odwagę i upór w zdobywaniu wiedzy. Gdy miał 15 lat, opuścił dom rodzinny. Pojechał do oddalonego o 160 km Jarosławia, gdzie wraz z dwoma rówieśnikami przybył do kolegium jezuitów. Wszystkich przyjęto życzliwie i pozwolono uczęszczać na trzeci rok gramatyki. Następnie wyruszyli do Lwowa, by kontynuować naukę. Jednak tam spotkało Janka rozczarowanie. Nie miał listów polecających,

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==