maz bozy

28 jaką mógł im, „zwłaszcza żołnierzom i zmarłym wskutek zarazy”, jak zaznacza w Norma vitae, często opuszczonym i zapomnianym przez najbliższych, zaoferować, była modlitwa wspierająca ich w przejściu przez czyściec. Przepisany Zgromadzeniu szczególny obowiązek modlitwy za dusze czyśćcowe nie jest jedynie wyrazem osobistej pobożności o. Papczyńskiego, nie tłumaczą go wystarczająco wizje mistyczne tych dusz i ich cierpień, o których to wizjach wspominają świadkowie. Żarliwa osobista pamięć o zmarłych i przeżycia pobożne z tym związane zdają się mieć swoje główne źródło raczej w nader częstym, poruszającym o. Papczyńskiego doświadczeniu zetknięcia się z ofi arami wojen, chorób i nędzy. Znamienne jest, że w Testamencie II określa swe „maleńkie Zgromadzenie” jako „Zgromadzenie Niepokalanego Poczęcia Wspomagające Zmarłych”, łącząc w jedno dwa tradycyjne jego znamiona: cześć do Niepokalanej Dziewicy oraz pamięć o zmarłych. Bo też istotnie: w tajemnicy Niepokalanego Poczęcia Maryi można dostrzec szczególny blask i godność każdego ludzkiego życia, każdego człowieka, o którym – jako mistycznej świątyni Bożej – tyle pięknych słów powiedział o. Papczyński w Templum Dei mysticum. Zniszczenie tej świątyni: zniszczenie przez gwałtowną śmierć grzesznika, który nie zdołał się do niej godnie, po chrześcijańsku przygotować, jest jego szczególnie dojmującym nieszczęściem, wołającym o miłosierne, modlitewne wsparcie. b) Przejął się także stanem duchowym prostego ludu, któremu postanowił służyć już w zakonie pijarów, a o którym nie zapomniał w założonym przez siebie Zgromadzeniu. Jak czytamy w Norma vitae, „nie będzie jednak zakazane tym, którzy byliby obdarzeni tego odpowiednimi zdolnościami, pokornie pomagać proboszczom w pracach kościelnych (...), ponieważ nie jest dla was odpowiednie tak surowe życie kontemplacyjne, chociaż zostaliście założeni w stanie eremitów” (NV, I 3). Apostolska gorliwość winna cechować każdego z jego duchowych synów. W szczególności przestrzega ich o. Stanisław przed lekceważeniem najuboższych: „Sam wywnioskuj, jak wielkiej dopuszczałeś się niegodziwości, jeśli (...) przy pełnieniu obowiązku dotyczącego zbawienia wyżej ceniłeś magnatów od plebejuszów i ludzi bogatych od ubogich. Jak bardzo odchodziłeś od nauki Niebieskiego Mistrza, jeżeli odwiedzałeś jedynie salony szlacheckie ze względu na ich okazałość, a z pogardą unikałeś biedniejszych i jeżeli nie z taką samą gotowością służyłeś małym, jak wielkim” (IC, f. 119v). c) Nie omieszkał wreszcie zabrać głosu w sprawach publicznych, poruszony nadużyciami w kierowaniu nawą państwową. Owszem, wychwala dar wolności i gorąco broni jej zachowania w praktyce parlamentarnej, ale podkreśla różnicę między wolnością, która służy rozwojowi człowieka przez ukierunkowanie jej na miłość i poddanie jej woli Miłosiernego Stwórcy, a samowolą służącą prywacie i prowadzącą do największej niewoli, bo niewoli grzechu. Takie nadużycie wolności oburza o. Stanisława do głębi, grzmi więc: „I oto za zgodą senatu, bez sprzeciwu szlachty, ktoś jeden wprawdzie wolny wyrywa się ze swoim veto, po-

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==