27 około 60% miast. (...) W parze ze zniszczeniem dóbr materialnych, szły ważniejsze i mające cięższe konsekwencje straty ludnościowe. (...) W dobrach arcybiskupstwa gnieźnieńskiego jeszcze w 1685 r. 40% gruntów uprawnych bywało określane jako pustki, albowiem brakowało gospodarzy. (...) Eksport zboża przez Gdańsk, który w pierwszej połowie XVII w. wynosił przeciętnie 58 tys. łasztów rocznie, spadł w drugiej połowie do 32 tys.”1.2. Kryzys ten dotknął ludność na wielu terenach Rzeczypospolitej, ale nie poruszył zbyt głęboko rządzących: króla, magnatów i szlachty; nie wywołał znacznego i skutecznego ruchu na rzecz jej naprawy. Nie podjęto poważniejszych reform agrarnych, co pogłębiło sytuację krytyczną na wsi, coraz biedniejszej i coraz mniej wydajnej. Nie podjęto kroków zmierzających do uzdrowienia prawnej struktury państwa i wzmocnienia jego militarnej potęgi. Pierwsze nadużycie osławionego liberum veto miało miejsce w 1652 r. i od tej pory praktyka ta coraz bardziej blokowała wiele rozsądnych inicjatyw społecznych i politycznych, do czego walnie przyczyniła się notorycznie przekupująca posłów królowa Maria Ludwika, żona Władysława IV i Jana Kazimierza (w tym czasie ponad 40% sejmów zostało zerwanych przez zastosowanie liberum veto). Jan III Sobieski, kiedy nie był jeszcze królem, należał do stronnictwa Marii Ludwiki planującego radykalne reformy sejmu, gdy jednak otrzymał koronę, nie podjął w tej materii żadnych działań. Król, magnateria i szlachta ciągle żyli w przekonaniu, że przewodzą wielkiemu mocarstwu, nie zdając sobie sprawy z rozpoczętego już i pogłębiającego się coraz bardziej kryzysu. Ojciec Papczyński wobec kryzysów nękających Rzeczpospolitą Ojciec Stanisław nie był politykiem, nie obracał się w kołach rządzących, nie wyznaczył sobie za cel naprawy Rzeczypospolitej. Był pobożnym kapłanem i zakonnikiem, chciał służyć Bogu i czcić Niepokalaną. Ale żył w ówczesnej Polsce i miał oczy i serce otwarte. Był świadkiem wojen (a mało brakowało, by zginął z rąk heretyckiego żołdaka – śmiercią, jak sądził, męczeńską), widział wyludnione, biedniejące i pozbawione wykształcenia chłopstwo, z którego się przecież sam wywodził, z czasem, dzięki swej pracowitości, zdobył wykształcenie i za sprawą swych książek oraz osobistej świętości miał okazję choć trochę zetknąć się z możnymi tego świata, poznać nieco ich życie i mentalność. Reakcja o. Papczyńskiego poszła – w wielkim skrócie – w trzech kierunkach: a) Przejął się głęboko losem tych, którzy padli ofi arą wojen, a także szerzących się zaraz, które w owych czasach także zbierały obfi te żniwo. Jedyną pomocą, 1 W. Czapliński, Zarys dziejów Polski do roku 1864, Kraków 1985, s. 310-311.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==