272 razy, nie wyrzucili go, ale zaczęli się nim opiekować. Było Boże Narodzenie. Postarali się przez kupców, którzy przyjechali z Podegrodzia, powiadomić ojca. Ten zaraz wysłał wóz po syna. Po wielu perypetiach przywieziono Jana do Podegrodzia. Widząc jego stan, wszyscy płakali. Mimo surowego charakteru ojciec zachował spokój i milczenie. Matka przez miesiąc czuwała przy chorym synu. Po czterech tygodniach wyszedł z choroby, choć jej skutki będą mu doskwierać już przez całe życie. Po powrocie do zdrowia, w 1649 r. pod koniec kwietnia udał się do Podolińca, by kończyć gimnazjum. Ale pechowe były dla niego czasy. Z powodu zbliżającej się od strony Węgier zarazy ojcowie pijarzy zamknęli szkołę. Uczniów rozesłano do domów. Jan Papczyński jako 18-letni młodzieniec przybył znowu do Podegrodzia, do swoich rodziców. A tu ojciec, kierując się zasadą, że „kto nie pracuje, ten nie je”, skierował go do pasienia bydła. Co za straszne upokorzenie młodzieńca. Rodzice jednak mieli na uwadze cel wychowawczy młodego człowieka. Po latach o. Papczyński tak napisze o ich decyzji w Secreta constientae: „Dziękuję przeto Bogu, że z Jego woli byłem wtedy zobowiązany przez rodziców paść trzodę, ponieważ – dobrze to pamiętam – podczas chodzenia po polach za stadem, zachowuje się czyste i święte sumienie. Oby mój Pan, o co Go pokornie proszę, Opatrzność Twojego Majestatu, kierowała mną do końca mego życia – ufam i wierzę, że tak będzie – obyś był uwielbiony we wszystkich moich czynach, myślach i słowach. Amen”18. W 1650 r. rozpoczął ponownie naukę w kolegium jezuickim we Lwowie, gdzie został bez problemów przyjęty. Jednak po klęsce wojsk Rzeczypospolitej z Kozakami pod Batohem i z powodu zagrożenia miasta przez najeźdźców, przeniósł się do Rawy Mazowieckiej na naukę retoryki i fi lozofi i, gdzie studiował 2 lata. Po skończonych studiach 23-letni Papczyński powraca do Podegrodzia. Jak ważne w procesie rozwoju człowieka jest środowisko. Fundamentem zawsze pozostaje rodzina. Ona jest szkołą życia, pracy, podejmowania wyrzeczeń, służby wobec innych. Jak wspaniałym talentem rodzicielskim i wychowawczym wykazali się rodzice Tomasz i Zofi a. Umieli łączyć naukę, pracę fi zyczną i umiłowanie przyrody. To wszystko było złączone z bogatym życiem religijnym. Zawierzeniem Bożej Opatrzności, w trosce o stałe życie łaski. Łączenie prawdy objawionej z żywą tradycją. Jest takie ludowe powiedzenie: „Z jakim przestajesz, takim się stajesz”. Rodzina Papczyńskich, uformowana na wzór Świętej Rodziny z Nazaretu, dała nam wszystkim świętego człowieka. 18 Cytat za: T. Rogalewski MIC, W służbie Maryi. Stanisław Papczyński (1631-1701). Założyciel Zgromadzenia Księży Marianów, Warszawa 2002.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==