267 2. Chrystus dobrowolnie podjął cierpienie i śmierć. Z największym wrogiem człowieka stoczył bój. Najpierw wskrzeszał umarłych, okazując tym swą Boską moc, ale też budząc podziw i wiarę u świadków. Nasz Pan, Jezus Chrystus, pokonał śmierć. Jego największym zwycięstwem było zmartwychwstanie, które dokonało się trzeciego dnia od złożenia Jego ciała w grobie. Przez swoje zmartwychwstanie Jezus pokonał moc śmierci i odebrał jej zwycięską siłę. Śmierć przestała mieć ostatnie zdanie. Dla człowieka, wędrowca tej ziemi, zabłysło światło, nadzieja nowego życia. Święty Paweł woła: „Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). A o. Stanisław tak to interpretuje: „O nasz losie! byłbyś najżałośniejszy, gdyby z całą pewnością nie można spodziewać się lepszego, do którego doprowadzą nas zasługi naszego Odkupiciela! Pokrzepia nas na duchu św. Paweł, w 2 Liście do Koryntian 5,1: »Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie«. Nałożonej na wszystkich konieczności śmierci należałoby nawet sobie życzyć, ze względu na przyszłą nieśmiertelność. »Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni... Trzeba, ażeby to, co zniszczalne przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność« (1 Kor 15,21-22.53)” (TDM). Umierający niemiecki kompozytor, otoczony przez swoją rodzinę, wypowiedział ostatnie słowa: „Światła...! Światła...! Światła...!”. Zmartwychwstanie Chrystusa jest porankiem nowego życia. Niesie nam światło nadziei. Do tej tajemnicy został zaproszony człowiek. Chrystus po to umarł i zmartwychwstał, aby dopełniła się prawda Bożego miłosierdzia. Zostaliśmy zaproszeni do życia wiecznego z Bogiem, do zmartwychwstania. „A zatem – pisze o. Stanisław – jak »Chrystus powstawszy z martwych, już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy« (Rz 6,8-9), tak słusznie i my tego daru powinniśmy oczekiwać. Zmartwychwstały Chrystus, jak wierzę, miał taki sam wygląd oblicza, jak ten, gdy na szczycie Taboru »zajaśniało jak słońce« (Mt 17,2). Tego daru i my słusznie powinniśmy oczekiwać, gdy: przemieni nasze ciało poniżone na podobne do swego wiecznego, lecz abyśmy dotarli do portu najbardziej upragnionej szczęśliwości, pod kierunkiem kapitana – Chrystusa, gwiazdy przewodniej – Maryi, wioślarzy – aniołów, wiatrów – wstawiennictwa świętych (TDM). I jak dalej mówi o. Stanisław: „Wszyscy zmartwychwstaniemy, z ciałem i duszą. Ta pewność rodzi się już z nieśmiertelnej nadziei, jaką daje wiara, i jaką miał biblijny Hiob. Ta pewność rodzi się z obserwacji świata, który nie daje żadnej wątpliwości. Cała natura świata przyrody co roku rodzi się ze śmierci do życia.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==