259 Nieporozumienie na pierwszej stacji z inżynierem Moffi nem; na stacji drugiej ów człowiek przeżywa bolesne rozstanie z narzeczoną Rossaną; na stacji trzeciej niewielkie spóźnienie pociągu sprawiło, że delegacja i orkiestra, które miały go witać, odeszły już cztery miesiące temu; na stacji czwartej spotyka swoją matkę. Pada śnieg, jest zimno. – „Synku... cztery lata... czekałam!”. Syn jednak, mimo miłości do matki, swoją postawą okazywał pragnienie dalszej wędrówki do nieznanego celu. Szybko się pożegnał, wskoczył do jadącego już pociągu... Przez okna zobaczył pochyloną postać, małą mrówkę, punkcik wszechświata. Sam do siebie mówi: „Czy warto było...?”. Postarzał się on sam i lokomotywa. Jej rytm był coraz słabszy. Ale mówi: „Do przodu, do celu” i prosi, by go nie budzić z wiecznie trwającego snu. Ludzkie życie to ciągły bieg do przodu. Jesteśmy powołani do świętości. Jesteśmy powołani do jedności z Bogiem, do życia w Bogu. Mamy stać się mistyczną świątynią Boga. Na drodze naszego życia, duchowej pracy, towarzyszą nam pośrednicy Boga. Bóg zwraca się do proroka Achaza, by ten prosił o znak z nieba. Gdy Achaz się broni, Bóg mówi: „Pan sam da wam znak. Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emmanuel” (por. Iz 7,10-14). „Wyjątkowi są nasi Obrońcy i powinni być darzeni wyjątkową czcią. Należy do nich Najświętsza i Najdostojniejsza Bogurodzica Dziewica”, zaznacza o. Stanisław. A w innym miejscu woła: „Dlaczego więc Najświętsza Panna nie miałaby być nazwana cedrem, skoro jest Ona świątynią tegoż samego Boga? Tym to imieniem pozdrawia Ją jeden z bardzo pobożnych Jej czcicieli: „Witaj” – powiada – „o Rodzicielko! Świątynio Trójcy Świętej”. Udaj się dziś do tej Świątyni, z wielkim pośpiechem, abyś otrzymał wszystko, o cokolwiek poprosisz...” (TDM). 2. Kardynał Felici w dniu 13 czerwca 1992 r., zamykając etap procesu beatyfi kacyjnego, który miał na celu stwierdzenie heroiczności cnót o. Stanisława, napisał, że o. Stanisław złożył wielką nadzieję w ręce Maryi, bo często wołał: „Niepokalane Poczęcie Dziewicy Maryi, niech będzie dla nas ucieczką i obroną”15. Ojciec Stanisław od dzieciństwa wzrastał w atmosferze czci Matki Bożej. Tę pobożność wyniósł z domu rodzinnego. Tradycja przyjmuje, że ok. 1700 r. przekazał do kaplicy w Goźlinie obraz Matki Bożej Bolesnej, który zabrał z rodzinnego domu. Przy wstąpieniu do zakonu pijarów w Podolińcu przyjął nowe imię: Stanisław od Jezusa i Maryi Papczyński. Natomiast swoją książkę poświęconą retoryce zadedykował Matce Bożej w słowach: 15 Cytat za: T. Rogalewski MIC, Stanisław Papczyński (1631-1701). Założyciel..., dz. cyt., Lublin – Warszawa 2001.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==