256 Podejmuje decyzję marszu na Egipt. Na drodze stanęła jednak Palestyna, ziemia zawsze niespokojna. Przeszkodą była sama Jerozolima; na widok murów okalających to miasto drżało serce. Jednak skłócone rody ułatwiły opanować Palestynę i zdobyć Jerozolimę. Zwyczajem zwycięzcy Pompejusz z gwardią przyboczną wkroczył na dziedziniec świątyni. Odebranie kluczy oznaczało objęcie urzędowania. Stanął przed miejscem najświętszym, do którego mógł wejść tylko kapłan żydowski, i to tylko raz w roku. Odradzano mu. Ale on był ambitnym człowiekiem, co więcej, krążyły legendy, że Żydzi w tym miejscu zgromadzili nieprawdopodobne zasoby złota. Stojąc tam, ręką dotknął kotary i jednym szarpnięciem ją odsłonił. Znieruchomiał!... Miejsce było puste. Był zabobonnym człowiekiem, wycofał się wraz ze swoją gwardią. Odczuł, że spotkał się oko w oko z jakąś tajemnicą. Z niewidzialnym Bogiem. Ale nie zdawał sobie sprawy, że za kilkanaście lat potomkowie tych żołnierzy poniosą ideę niewidzialnego Boga aż na krańce świata. Pismo św. mówi krótko: „Gdy jednak nadeszła pełnia czasów, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, byśmy mogli otrzymać przybrane synostwo” (Gal 4,4-5). I byśmy wierząc w Niego mieli życie wieczne. Gdy nastała „pełnia czasu” w małym prowincjonalnym miasteczku, by wypełniły się proroctwa, na świat przyszedł Jezus Chrystus, w wielkim ubóstwie i poniżeniu. Od samego początku obdarzony czcią i uznaniem przez aniołów, betlejemskich pasterzy, Mędrców ze Wschodu. Wraz z Maryją, Matką, i przybranym ojcem, Józefem, zamieszkał po pewnych perypetiach w Nazarecie, gdzie „wzrastał w mądrości u Boga i u ludzi”. Jako człowiek żył w Nazarecie, wędrował po palestyńskiej ziemi, spożywał posiłki, przeżywał udręczenie, dotknięty był cierpieniem. „On jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia” (Kol 1,15). Zagubiony już jako 12-letni młodzieniec, pozostaje w świątyni Ojca i naucza uczonych w Piśmie. Ojciec Stanisław tak to komentuje: „Co wywołało zdumienie doktorów? Co wzbudziło taki u nich podziw, że byli wpatrzeni w Chrystusa jak urzeczeni? Jego roztropność i mądrość. Lecz, o duszo moja, przecież trudno sobie wyobrazić większą roztropność od Boskiej, która połączyła Człowieka z Bogiem, i którą Bóg daje takiemu jak ty grzesznemu człowiekowi” (IC). Chrystus nieustannie wskazywał na Ojca i jedność, jaką z Nim tworzy: „Ja jestem w Ojcu, Ojciec jest we Mnie”. Jest taki obraz Grünewalda – św. Jan Chrzciciel nad rzeką Jordan, a u jego stóp Baranek Boży trzymający przy sobie chorągiew zwycięstwa, swego zmartwychwstania. Tam, nad Jordanem, Bóg Ojciec wypowiedział słowa: „To jest Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie”. A Jan Chrzciciel, największy z proroków: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. I to stanięcie w pokorze przed Bogiem: „Nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u stóp Jego”.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==