242 Chrześcijanin świątynią Boga żywego 1. W czasie prac archeologicznych w Pompejach odkryto ruiny starego budynku i napis o historycznym znaczeniu. W 79 r. po narodzeniu Chrystusa, na kilka miesięcy przed wybuchem Wezuwiusza, ktoś na domu umieścił napis: „Chrześcijanie!”. Nie ma wątpliwości, że pisała to nieżyczliwa ręka w celu napiętnowania mieszkańców. Kiedyś Leszek Kołakowski wydał książkę o tytule Cywilizacja na ławie oskarżonych. Parafrazując te słowa, można powiedzieć: Chrześcijanie na ławie oskarżonych. Jesteśmy świadkami, jak mocno oskarża się chrześcijaństwo za postawę moralności, sposób życia, wybór wartości, w ogóle... za wiarę. Ukryte są w tym przedziwne konteksty prześmiewców. Samych chrześcijan nazywa się „braćmi z kruchty”, „błędnymi rycerzami”. Kim są chrześcijanie? Święty Łukasz w Dziejach Apostolskich ok. 80 r. podaje lakoniczną informację, jak gdyby wtrącone zdanie: „W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami” (Dz 11,26) – czyli wyznawcami Chrystusa. Autor listu do Diogeneta ukazuje chrześcijan żyjących podobnie jak inni ludzie, ale też różnych – przez wiarę, znoszenie udręk, wreszcie nadzieję życia wiecznego. Didache, najstarszy pomnik pisany o zasadzie życia chrześcijańskiego, mówi, że są dwie drogi życia, jedna prowadzi do świętości i zbawienia – to droga chrześcijan, a druga prowadzi ku potępieniu. W starej pogańskiej świątyni w Delfach był napis: „Poznaj samego siebie”. Na tej zasadzie zbudowano naszą cywilizację i życie chrześcijańskie. Ojciec Stanisław Papczyński wołał: „Wy, chrześcijanie, według nauki Apostoła Narodów, „Jesteście świątynią Boga żywego” (por. 2 Kor 6,16). Jak wielka jest wasza chwała! Jakaż godność!” (TDM). Kiedyś pisarz ascetyczny i biskup węgierski Tod porównywał życie duchowe chrześcijanina do górskiej kapliczki. Z tą prawdą związane jest wydarzenie, jakie przeżył abp Jerzy Ablewicz, ordynariusz diecezji tarnowskiej, podczas wizytacji duszpasterskiej. Doszło do niego w parafi i oddalonej zaledwie kilkanaście kilometrów od miejsca urodzenia o. Stanisława. Było to na wiosnę, w górach topniały resztki śniegu. Biskup zapragnął zwizytować kapliczkę położoną w górach. Gdy przybył na miejsce, ukazał się bardzo smutny widok. Kapliczka była w opłakanym stanie: wieżyczka pochylona, wyrwana framuga okna, wybita szyba. Z trudem ksiądz proboszcz otworzył mocno podniszczone drzwi. W środku pajęczyny, popękany tynk... Arcybiskup obszedł kapliczkę. Gdy się zatrzymał, zwrócił się do proboszcza: – „Czy to tak zawsze?”.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==