maz bozy

232 względzie nie tylko szczęście sprawiedliwych, lecz także grzeszników. On przyciąga ich do siebie przez różne natchnienia i niezliczone łaski, których udziela. Przywołuje zranionych ciężkimi grzechami, szuka jak pasterz zagubionych owiec, znalezione zaś karmi i czuwa nad ich bezpieczeństwem. Oto perspektywa dla grzesznej ludzkości: zatrzymać się nad otchłanią zła i skoczyć w przepaść miłosierdzia Bożego. 3. Ludzie, którzy dopuścili się wielkiego zła, wpadają często w rozpacz, bo nie wierzą w możliwość przebaczenia. Uważają, że ich grzechy są zbyt wielkie, aby mogły być odpuszczone. Właśnie ich chce przekonać o. Papczyński, że niezmierzona przepaść miłosierdzia Bożego jest otwarta naprawdę dla wszystkich, a zwłaszcza dla grzeszników. Oni to według niego są w tym względzie uprzywilejowani. Pan Jezus przecież powiedział: „Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9,13). Najbardziej smuci się On, kiedy widzi, jak z własnej woli giną ci, za których zbawienie oddał życie. Wielu spośród nich może zwątpić w możliwość zbawienia, ale sam Chrystus zapewnia ich, że nie przyszedł powoływać sprawiedliwych, lecz grzeszników. Podczas gdy sprawiedliwi są pewni przyszłego szczęścia, grzesznicy wiedzą, że zasługują na karę, i dlatego Chrystus oznajmia im możliwość osiągnięcia zbawienia. Dla nikogo droga do nieba nie jest zamknięta. Wystarczy, że ktoś zechce na nią wejść i porzucić zło. Grzesznicy mogą się cieszyć, że dla nich Syn Boży opuścił tron chwały i przybył na ziemię. Chrystus nie tylko deklaruje wolę zbawienia grzeszników, lecz ich wyszukuje i zaprasza do siebie. Robiono Mu nawet z tego powodu zarzut: „Ten przyjmuje grzeszników” (por. Łk 15,2). Ale nie można stawiać granic Boskiej dobroci i miłosierdziu. Chrystus zaprasza i przygarnia wszystkich: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy...” (Mt 11,28). Toteż wielu przychodziło do Niego. Ojciec Papczyński obrazuje rozwijaną myśl jednym z tych porównań, które były tak modne w jego czasach. „Podobnie jak słońce wyciąga w górę z ziemi szkodliwą wilgoć, a niekiedy też szkodliwe płazy, tak samo Jezus, Słońce Sprawiedliwości, przyciągał i dotąd jeszcze pociąga do siebie celników, grzeszników i którychkolwiek wielce nikczemnych ludzi. Tak dalece to czynił, że gdy rozważasz całe Jego życie, to stwierdzasz, że zużył je na okazywaniu miłosierdzia i litości: będąc w kolebce pociągnął pogańskich królów; nauczając – Zacheusza, Mateusza, Magdalenę i niezliczonych innych; umierając – łotra, setnika i Longina, który otworzył Jego bok. Co więcej, na czele swojego Kościoła postawił nie kogo innego, ale grzesznika” (IC, f. 64r-v). Również dzisiaj przychodzi do Jezusa wielu grzeszników, zwłaszcza gdy przystępują do sakramentu pokuty. Potem zasiadają wraz z Nim do stołu i uczestniczą w niebieskiej Uczcie. Wtedy już nie są grzesznikami, lecz stają się spra-

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==