maz bozy

228 Ta niespokojna rzeka była kiedyś szeroka i nieuregulowana, dlatego przepływanie przez nią podczas burzy wiązało się z dużym niebezpieczeństwem. Fale uderzyły wówczas z taką siłą, że Zofi a wypadła do wody i groziło jej utonięcie. Cudem wtedy ocalała. Wkrótce potem wydała na świat syna. Papczyński wielokrotnie doświadczał opieki Opatrzności przywracającej go w cudowny sposób do zdrowia we wczesnym dzieciństwie, jak zresztą i w całym swoim życiu. Raz wylał się na niego wrzący rosół, tak że wynikła stąd opuchlizna stóp, z której cudownie wyzdrowiał. Dwa razy padł ofi arą epidemii, tak że leżał nieprzytomny, ale odzyskał zdrowie po wypiciu zimnej wody. Kiedy miał 10 lat, spadł z wysokiej drabiny i dotkliwie się zranił, jednak wkrótce wrócił do zdrowia. Wyjątkowej opieki Opatrzności Bożej doświadczył Papczyński podczas pobytu we Lwowie, dokąd udał się w celu kontynuowania nauki. Nawiedziła go wówczas ciężka choroba; obezwładniła go na cztery miesiące wysoka gorączka, a potem całe jego ciało pokrył tak straszny świerzb, że przejęta odrazą rodzina, u której mieszkał, wymówiła mu z miejsca gościnę. Przez dłuższy czas ledwie żywy błąkał się w takim stanie po ulicach i zaułkach miasta, żebrząc zimą o jałmużnę, strawę i przytułek. W tym smutnym położeniu liczył tylko na pomoc Bożą i usilnie jej przyzywał. Wtedy właśnie Bóg zesłał mu nieznanego towarzysza, który się nim opiekował. Wkrótce potem cudem został wyleczony i wrócił do pełnego zdrowia. Świerzb i wrzody, lizane przez psy, znikły w cudowny sposób po pewnym czasie bez śladu. Także w czasie dalszych studiów Papczyński kilkakrotnie poważnie chorował i wracał do zdrowia dzięki opiece Matki Najświętszej, przez którą zawsze zwracał się do Boga. Tej cudownej opieki doświadczył również kilkakrotnie unoszony w nurtach Wisły, Sanu czy porwany falami morskimi. Później, jako Założyciel Marianów, o. Papczyński stale doświadczał opieki Bożej Opatrzności. Było zatem jakby naturalnym biegiem rzeczy, że w testamencie dla marianów otrzyma od swego biskupa ordynariusza właśnie Opatrzność. 4. Kiedy o. Papczyński odwiedził swego umierającego opiekuna i przyjaciela bp. Stefana Wierzbowskiego, ten martwił się, że niewiele może zostawić w spadku Zgromadzeniu Księży Marianów. Wówczas o. Stanisław poprosił go o ojcowskie błogosławieństwo dla Zgromadzenia. Świątobliwy biskup udzielił błogosławieństwa i powiedział, że zostawia im w testamencie Opatrzność Bożą. Ojciec Papczyński przyjął z wdzięcznością ten dar – „ucieszył się ogromnie, błogosławiąc Pana”. Odtąd zaczął odmawiać dwa razy dziennie trzy Ojcze nasz i Zdrowaś na cześć Bożej Opatrzności i polecił tę pobożną praktykę zachowywać w Zgromadzeniu po wieczne czasy. Potem przy Wieczerniku Pańskim w Nowej Jerozolimie powstało za aprobatą Stolicy Apostolskiej – obdarzone jej przywilejami – Bractwo Boskiej Opatrzno-

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==