225 Pokój wewnętrzny jest warunkiem obecności Jezusa. Odchodzi On z przybytku serca, ilekroć człowiek „wpada w duchowe wojny”: „Ciebie na pewno pozbawia błogosławionego i niebieskiego pokoju to, że szukasz pokoju w rzeczach przemijających, zewnętrznych, wśród przyjaciół i krewnych. Ten, kto żebrze o spokój u ludzi, nigdy nie będzie cieszył się spokojem” (IC, f. 44v). Tylko Jezus Chrystus – Książę Pokoju – jest dawcą prawdziwego pokoju. „A gdy Go nie masz, szybko przystąp do zbadania swego sumienia, i tak szybko zstąpi na ciebie słodki spokój serca” (IC, f. 44v). W ślad za darem pokoju idzie wielka radość. Doznali jej Apostołowie, gdy po zmartwychwstaniu ujrzeli Zwycięzcę śmierci w ciele chwalebnym i ozdobionym tyloma przywilejami: „Taką pociechę, duszo moja, takie dobrodziejstwo przygotowuje ci dzień dzisiejszy. Albowiem wejdzie czy to do mieszkania, czy to do wieczernika serca twego ów Zmartwychwstały, pogromca piekła, świata i śmierci, niezwyciężony Jezus i zatrzyma się pośrodku ciebie” (IC, f. 44v). Jak przyjąć takiego Gościa? Należy skupić zmysły, myśli i ducha w jedno i widzieć tylko Jezusa. Trzeba ogarnąć Go gorącym pragnieniem, a potem przyjąć i radować się tylko Nim samym, odsuwając na bok wszelkie rozrywki, zabawy i rozmowy. Z radością z obecności Pana łączy się w sposób konieczny wdzięczność. Przykład jej dają święci Apostołowie i Duchy niebieskie, nieustannie wychwalające Pana za Jego obecność i za możność przebywania z Nim: „Jakim rodzajem wdzięczności masz wywiązać się najlepszemu i najłaskawszemu Ojcu? Temu, który cię nie tylko swą obecnością pokrzepił, nawiedzając osobiście twoją duszę, ale również ożywił ją najsłodszym i najbardziej zbawiennym pokarmem swego Ciała oraz wzmocnił nowymi siłami” (IC, f. 173r). Wyrazem wdzięczności według o. Papczyńskiego będzie znoszenie z poświęceniem i z miłości ku Bogu wszelkich trudów i przypadkowych przykrości. Takim wyrazem może być nałożenie sobie jakiegoś umartwienia, praktykowanie jakiejś heroicznej cnoty, wykorzenienie jakiejś szczególnej wady, złego przyzwyczajenia czy rzucającej się w oczy niedoskonałości. „Uczyń to, abyś odtąd na ołtarzu serca mógł spalać na ofi arę najczystsze kadzidło świętych swoich uczynków najpotężniejszemu, najhojniejszemu i najłaskawszemu Panu Zastępów i Mocy” (IC, f. 173r). 5. Jako doświadczony duszpasterz i kierownik dusz o. Stanisław wie, że człowiek może rozminąć się z przychodzącym do niego Panem, tak jak rozminęli się z Nim Żydzi. Jezus wyraził to w skardze: „Nie uczciliście Mnie...”. Bo przyjąwszy Jezusa, można źle się z Nim obchodzić i ponownie Go obrażać. Można Mu odmówić złożenia ofi ary, zaniedbać się w modlitwie i w ćwiczeniu w cnotach:
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==