maz bozy

224 3. Zgodnie z duchem czasu o. Stanisław chętnie posługuje się przypowieściami i porównaniami, aby lepiej zilustrować omawianą prawdę. Tak więc każe założyć w duszy ogród i uprawiać go. Człowiek nie powinien zniechęcać się w tej pracy pojawianiem się chwastów, czyli wad. Jego trud i zmęczenie oraz dobrą wolę wesprze pomocna ręka Najwyższego. On ześle deszcz, to znaczy obfi tość łez dla nawodnienia ogrodu duszy. Da również delikatny powiew łask, aby ogród duszy wydał bogaty plon, to znaczy powiew trwałych cnót. Wreszcie woń dobrych uczynków umocni i ożywi w chrześcijaninie Boskie i ludzkie siły. Kiedy w miłosnym zjednoczeniu z Bogiem żywym zniknie grzech i jego pozostałości, wstępuje do duszy człowieka Boska moc i siła. Bo ten duchowy pokarm zostaje udzielony człowiekowi po to, aby „wyszedł on mocniejszy przeciw siłom pokus, aby stał się gorętszy w miłości, wytrwalszy w cierpieniu, bardziej stały i mocny w trwaniu”. Nic go już nie może odłączyć od miłości Jezusa Chrystusa. Odtąd gotów jest wszystko dla tej miłości przecierpieć, znieść, przetrwać i podjąć za przykładem św. Pawła. Skoro już w słowach i nauce Pańskiej zawiera się tak wielka siła, że zachowuje ludzkie dusze od śmierci – „Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki” – to naprawdę wielka moc musi tkwić w Najświętszym Sakramencie, gdzie nie tylko słowa i głos Chrystusa, ale cały Chrystus z bóstwem i człowieczeństwem jest obecny. On niesie życie ludziom, a tych, którzy pobożnie i ze czcią Go przyjmują, wskrzesza ze śmierci grzechowej bądź też zachowuje od niej. 4. Ojciec Papczyński wie, że mimo tak wielkiej zażyłości z Bogiem żywym duszę często przejmuje trwoga i lęk, jak u Apostołów po zmartwychwstaniu Jezusa. Bo na drodze życia duchowego należy postępować ostrożnie i być czujnym: „Jeśli tak święcie roztropny byś szedł drogą doskonałości, nigdy byś ciężko nie upadł. Przynajmniej więc w dniu dzisiejszym, w którym oświeciła cię Przedwieczna Światłość, miej się na baczności, abyś może przez niedobrego ducha zwiedziony, nie został wprowadzony w gęste mroki niedoskonałości. Unikniesz zaś ich, jeśli nie ufając sobie, pójdziesz za tym światłem niebieskim, jak za bardzo jasną latarnią morską” (IC, f. 45v). Pomimo lęku o trwałość zaistniałej więzi z Bogiem dusza z Nim zjednoczona cieszy się darem pokoju. Tak było z Apostołami, których nawiedził Mistrz po zmartwychwstaniu i powiedział do nich: „Pokój wam!”. Uspokajał ich, aby się nie bali i nie przerazili przy pierwszym spotkaniu: „Człowiek powinien wiedzieć, że boskie charyzmaty, łaski, oświecenia i niebieskie wizje nie powodują w duszy żadnego zamieszania, zaniepokojenia i trwogi, lecz sprawiają najwyższe poczucie bezpieczeństwa i spokoju” (IC, f. 45 r.). Stan ten jest udziałem tych, którzy mają Pana przy sobie, a raczej u siebie, bo połączyli się z Nim sakramentalnie.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==