214 Pełnia stanie się również udziałem świata, który jest tak głęboko związany z człowiekiem i przez niego zbliża się do swego celu. Także świat w sposób doskonały odnowi się w Chrystusie (por. KK, 48). Takie założenia są również obecne w nauczaniu o. Stanisława Papczyńskiego. Całe odniesienie człowieka do Boga, jego włączenie się w życie Kościoła, jego związek z Matką Chrystusa, powinny zaowocować osiągnięciem wiecznej szczęśliwości w niebie. Tę przyszłą rzeczywistość, ku której winien zmierzać każdy człowiek, o. Papczyński ukazuje w ramach rozważań nad rzeczami ostatecznymi. 2. Założyciel zakonu wspomagającego w szczególny sposób zmarłych przypomina żyjącym, że każdy człowiek musi „ulec zniszczeniu”, bo został stworzony ze zniszczalnej materii. Nazywamy się śmiertelnikami, ponieważ jesteśmy poddani śmierci, zgodnie ze słowami Pisma św.: „Wszyscy umrzemy z pewnością, i [jesteśmy] jak woda rozlana po ziemi, której już zebrać niepodobna” (2 Sm 14,14a). Ojciec Papczyński rysuje niezwykle obrazowo rzeczy ostateczne człowieka, by ukazać z nadzwyczajną ostrością jego los i skłonić go do zasadniczej zmiany życia, do odstąpienia od grzechu i pojednania się z Bogiem. Można to dostrzec m.in. w następujących słowach: „Stąd też nie można znaleźć nikogo tak mocnego, tak bogatego czy też w prawie i we wszelkiej wiedzy biegłego, kto by to prawo złamał, zdyspensował kogoś od niego lub uchylił za pomocą jakichś argumentów. Jest to prawo, które niegdyś Stwórca wszechrzeczy ustanowił dla samego pierwszego naszego Rodzica, a zarazem dla każdego człowieka: »Prochem jesteś i w proch się obrócisz!« (Rdz 3,19b). Owszem, nie tylko nikt nie może tego sprawić, żeby nie umarł, ale nawet ktoś nie sprawia, żeby w sposób naturalny, choć o najmniejszą chwilkę przedłużyć sobie życie. Czy będzie to król, czy cesarz, czy papież, czy pospolity poddany, czy pan, bogaty czy biedny, uczony lub człowiek prosty, młodzieniec czy starzec, zdrowy czy chorowity, ktokolwiek by był, powinien brać pod uwagę to, że w każdej chwili może się zdarzyć ostatni kres życia” (IC, f. 176v). Lęk przed chwilą rozstania z tym światem wzmaga niepewność dnia i godziny śmierci, „bo też i nie zna człowiek swego czasu” (Koh 9,12). Ale Mądrość Boża ostrzega nas, byśmy zawsze mieli na uwadze kres naszego życia: „Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Łk 12,40). Przyjdzie ten sam, który zaraz po śmierci będzie sądził każdego człowieka. „Dlatego, ponieważ nie możesz sobie pewnie obiecać dodatkowego jutrzejszego dnia, a nawet końca tej godziny, w której te rzeczy rozważasz, uważaj na poszczególne swoje myśli i czyny, dbaj na serio o poprawę życia, zacznij żyć święciej, podejmij bardziej święty sposób życia” (IC, f. 176v).
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==