205 5. Kiedy o. Papczyński rozważa boleści Matki Najświętszej podczas męki Chrystusa, skłania słuchacza do przemiany wewnętrznej. Powinien on czynnie uczestniczyć w cierpieniach Zbawiciela, na wzór Maryi. Powinien towarzyszyć Jezusowi w bolesnym pochodzie na Kalwarię, tak jak Maryja, powinien pomóc Mu dźwigać krzyż, bo Ona tego pragnie. Można tego dokonać, dźwigając z radością swój duchowy krzyż. A kiedy Pan oddaje uczniowi swoją Rodzicielkę za Matkę, „powierzając Najczystszą najczystszemu Janowi” (J 19,26-27), należy kontemplować i rozważać Jej boleści, wylewać łzy wraz z przyjaciółmi Chrystusa stojącymi pod krzyżem, gdyż Chrystus cierpiał za nasze grzechy, a również Jego Matka znosiła za nie nieznośne boleści. Owocem kontemplacji Bolesnej Matki Zbawiciela powinna być także wdzięczność za to, co Ona przeżyła pod krzyżem podczas przebicia boku Chrystusa. „Ale, duszo moja, pomyśl, że Chrystus zniósł zniewagę tej rany, cały zaś ból przeszedł na Najświętszą Pannę Maryję, która nie inaczej wtedy to odczuła, ale tak jakby Jej samej bok i serce zostało przebite. Dlatego wiele jesteś winien Synowi, ale zważ, że niemało się też należy od ciebie Matce” (IC, f. 183r). Do uczucia wdzięczności pobudza dalej to, co działo się po zdjęciu Chrystusa z krzyża, gdy Jego martwe ciało złożono na łonie Matki. „Teraz pomyśl trochę, jakie były wtedy myśli Dziewicy Matki: jaki stan ducha, jaki ból, gdy patrzyła na Syna Ojca Przedwiecznego, a ponadto swojego żałośnie na całym ciele pokaleczonego! Jak wzdychała, wylewała łzy, którymi zamiast jakimś płynem obmywała zakrwawione członki Pana” (IC, f. 183r). Z uczuciem wdzięczności powinno łączyć się pragnienie towarzyszenia Matce Bolesnej w Jej smutku także w chwilach po pogrzebaniu ciała Pana Jezusa. „Rozważ niewypowiedziany smutek, żal i ból Najświętszej Dziewicy, którym została udręczona, gdy całą swą miłość, całą rozkosz, cały skarb pozostawiła w grobie i gdy wracając do domu, dostrzegała ślady i po drodze rozlane krople najdroższej Krwi, i niewątpliwie też je zebrała” (IC, f. 183v). Z towarzyszeniem Matce Bolesnej w ciągłym rozważaniu cierpień Jej Syna powinna się łączyć prośba o światło do poznania popełnionych grzechów, o żal za nie i podjęcie pokuty, ponieważ z ich powodu Chrystus tak wiele wycierpiał, a wraz z Nim i Ona sama. Kiedy o. Papczyński rozważa najtrudniejsze doświadczenie w życiu Maryi, jakim było konanie Jej Syna na krzyżu, przenosi swoją uwagę z Matki Bolesnej na Jej przybrane dzieci powierzone w osobie Jana pod krzyżem. W tym momencie za Korneliuszem wkłada w usta Chrystusa wzruszające słowa: „O Matko! Bądź odtąd niewiastą mężną i wielkoduszną. Ty w Moje miejsce bądź fundamentem, skałą i fi larem mojego Kościoła, by go wspierać twoją mocą, osłabiać i rozpraszać powstające przeciw niemu burze doświadczeń twoją wytrwałością, radą, modlitwą, nie tylko teraz, ale i na przyszłość po wszystkie wieki, aż do skończenia świata” (OC, III).
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==