204 „Ojcze przedwieczny, tego oto Twojego, a zarazem i mojego Syna, który przyjął ode mnie ciało ludzkie, któregom wychowała, ocaliła od tyranii Heroda, uciekając do Egiptu, którego odprowadziłam do Judei, któregom przyodziewała i z największą troskliwością strzegła, tego oto rozpiętego na ołtarzu krzyża dla przywrócenia życia rodzaju ludzkiego ofi arowuję, a jednocześnie poświęcam Ci na zbawienie tegoż rodzaju ludzkiego wszystkie moje boleści, jakich doznaję na skutek Jego najokrutniejszej męki i śmierci. A Ty przez męczarnie Twojego i mojego Syna zachowaj nieszczęsnych ludzi od mąk wiecznych. Ty przez Jego najokrutniejszą śmierć zachowaj ich od śmierci wiecznej. Ty przez nader gorzką agonię (Jego na krzyżu) nie dozwól, aby oni ulegli w walce z wrogiem piekielnym. Udziel im wreszcie, pomny na moje cierpienia, wiecznych radości” (Laus Deiparae Mariae Virginis, w: Prodromus reginae artium). W sposób wzruszający przedstawia o. Papczyński męstwo Maryi pod krzyżem: „Stała niewzruszona jak skała, wystawiona na wszelkie uderzenia bardzo gwałtownej burzy, przebijana bardzo okrutnymi gwoździami bólów, ale nie upadała; zalewana falami ogromnego smutku, ale nie zanurzyła się w nim, dręczona bardzo wielką mocą strapienia, jednakże nie omdlewała. Bo cokolwiek cecha przyrodzona bólu czuła, to męstwo łagodziło, przeczuwając przyszłą radość wypływającą ze zmartwychwstania Syna” (Laus Deiparae Mariae Virginis, w: Prodromus reginae artium). Tekst łaciński oddaje tę szczególną atmosferę, którą wytworzył o. Papczyński, kiedy mówił do słuchaczy o Matce Bolesnej. Jest to atmosfera hymnu Stabar Mater Jakuba z Todi (XIII w.), ale jest w niej też coś specyfi cznie rodzimego. Może to również echo bólu umęczonej Matki – Ojczyzny, nękanej wówczas tyloma wojnami, może echo rozdarcia serca Matki – Polki wysyłającej synów na pole bitwy? Ileż było takich matek! Na pewno jest tu współczująca ogromna miłość do wspólnej naszej i Zbawiciela Matki stojącej pod krzyżem. Ojciec Papczyński odrzuca opinię, według której Bogurodzica uległa omdleniu z powodu okropnych katuszy Syna. Podaje przykłady podobnego męstwa ducha u innych niewiast. Wspomina, jak Rzymianka Porcja zniosła tak wielkodusznie śmierć męża Brutusa i ojca Katona, że niejako ofi arowała się razem z nimi bogom za ojczyznę. Pewna dzielna matka chrześcijanka zaniosła na własnych barkach swego syna na stos, aby go spalono za Chrystusa razem z jego towarzyszami walki. Niewiasta Machabejska wzywała synów nękanych przez tyrana Antiocha, za przestrzeganie prawa Bożego, do mężnego zniesienia śmierci (por. 2 Mch 7,1-42). Tym bardziej Maryja znosiła śmierć Syna bez omdlenia, choć we łzach miłości, całkowicie świadoma Jego straszliwych cierpień podjętych dla zbawienia świata. Sławi Ją o. Stanisław za to i wychwala za św. Grzegorzem z Nazjanzu: „Co za prawdziwie męski duch Maryi w niewieścim ciele! Co za godne podziwu udoskonalenie wielkoduszności!”.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==