maz bozy

200 Dziewicą. Oboje noszą ze sobą lilię dziewictwa, jednakże między nimi wspólny Syn jest widziany, adorowany. Jest to misterium przedziwne i godne uwielbienia. Dziewica nie poznała męża, a w swym łonie nosi zarazem Boga i Człowieka: Boga zrodzonego przed wiekami z Ojca, bez matki, Człowieka utworzonego bez ojca w Matce, za przyczyną Ducha Świętego. Nie ma innej takiej tajemnicy, którą należałoby więcej czcić, podziwiać i zdumiewać się nad nią. Był jednak w tym cudownym związku Maryi z Józefem moment trudny, kiedy Józef „zamierzał oddalić Ją potajemnie” (Mt 1,19b). Bez wątpienia nawet święci mogą mieć podejrzenia odnośnie do świętych, zwłaszcza, gdy zaistnieje jakaś zewnętrzna przyczyna. Co jest świętszego od Józefa? Co jest czystsze od Najświętszej Dziewicy? A pomimo to Józef chciał Ją potajemnie oddalić; potajemnie, by zachować w dobrej sławie. Będąc świętym, zamierzał zrobić to roztropnie. Nie chciał Jej zniesławić, chciał odejść potajemnie, by ocalić Jej dobrą opinię. Czegoś w tym wszystkim nie rozumiał, ale nie chciał postąpić wbrew swemu sumieniu ani też naruszyć dobrego imienia Maryi. Przez swoją prawość zasłużył na to, że sam Bóg wyjaśnił niezrozumiałą dla niego tajemnicę: „Anioł Pański ukazał mu się we śnie” (zob. Mt 1,20). Boża dobroć zwykle uświadamia o prawdzie tych, którzy o niej rozważnie wątpią i nie spieszą się w przypuszczaniu podejrzeń. 5. Ojciec Papczyński, śledząc dalszą historię życia Maryi, wyciąga z biegu zdarzeń wnioski ważne dla sprawy formacji wewnętrznej. Przy każdej zresztą okazji dostrzega w tych zdarzeniach konkretne wskazówki. W ofi arowaniu Pana Jezusa w świątyni widzi przykład obowiązkowości. Dziecię Jezus wraz ze swą Matką poddaje się wymogom Prawa Mojżeszowego, od którego przecież na mocy specjalnego przywileju byli wyłączeni. „Bo wiedzieć ci trzeba, że do nieba, do krainy życia wiecznego nie ma innego wejścia, innej drabiny, jak tylko [drabina] pokory”. W radości ofi arowania jest również obecny ból, który przepowiada natchniony starzec: „A Twoją duszę miecz przeniknie” (Łk 2,35). Mądrość Boża potrafi przeplatać wzajemnie to, co radosne, z tym, co niepomyślne. Mądrość ta w czasie radosnego obrzędu przeszyła serce Bogarodzicy mieczem boleści. Każda Jej radość łączyła się ze smutkiem, aby duch Jej coraz bardziej się umacniał i aby mogła dostąpić później większej chwały w krainie wiecznego pokoju. Taką właśnie zależność między przeżyciem bólu i chwałą widzi w życiu Maryi o. Papczyński. Najświętsza Panna została nazwana Królową nieba dopiero po zmartwychwstaniu Syna. Tytułem tym nie posłużył się poseł niebieski, kiedy zapowiadał Jej macierzyństwo. Niewątpliwie berło niebieskiego królestwa otrzymała dopiero po przeżyciu boleści w czasie męki Chrystusa.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==