maz bozy

181 nowicjackim. Znalazły się tam rzeczy najbardziej potrzebne: ubranie z lekkiego płótna, trzewiki, para sandałów, pasek, szabelka, czapka, dwie koszule i pieniądze w kwocie 27 fl orenów. Oprócz tego, także książki ulubionych autorów naszego młodzieńca – dziełka Wergiliusza, Klaudiana oraz Tomasza à Kempisa w tłumaczeniu polskim. Na pewno było jeszcze coś do zjedzenia w czasie podróży, bo o tym matki zawsze pamiętają. 3. Żegnany przez matkę i liczne rodzeństwo (ojciec już wówczas nie żył), Jan Papczyński opuścił dom rodzinny i skierował swoje kroki na południe. Tam daleko na Spiszu, za Starym Sączem – w odległości 50 km od Podegrodzia, leżała jego ważna przystań życiowa: Podoliniec. Strome, górskie ścieżki prowadziły do tej przystani poprzez zielone zbocza Beskidu Sądeckiego i poszarpany łańcuch Karpat, nad malowniczym brzegiem Popradu. Wiosna, nieco w górach spóźniona, zaczęła już swój triumfalny pochód, kiedy młody Papczyński przemierzał te ścieżki. Chłonął ją całą piersią aż do głębi duszy, w której zagościł ów dziwny spokój spływający z nieba na ziemię. Bagaż podróżny nie ciążył mu wcale, był bowiem przejawem ubóstwa idącego ręka w rękę z zadowoleniem i swobodą ducha. Jan wędrował zatem z lekkością poprzez wielki ogród pięknych tajemnic – ostrożnie, nieśmiało i cicho, jak przez świątynię. Tak zastała go noc, która „dobrodziejstwem natury przeznaczona jest śmiertelnym do wypoczynku” – jak później to pięknie ujmie w jednym ze swych utworów. Poddał się tej nocy gdzieś nad brzegiem rzeki, a należało iść jeszcze jeden dzień. Zmęczony podróżą, ale i szczęśliwy zarazem, że poszedł za głosem z nieba, zapukał młody Papczyński do furty domu nowicjackiego pijarów w Podolińcu. Potem był nowicjat, śluby, święcenia kapłańskie i założenie nowego zakonu. Szli do tego zakonu w ciągu następnych wieków młodzieńcy i służyli w nim Bogu pod opieką Matki Niepokalanej. I oni poszli za wezwaniem do winnicy Pańskiej. 4. Różne są interpretacje ewangelicznej przypowieści o winnicy Pańskiej (Mt 20,1-16). Według najstarszej interpretacji chodzi o powołanie ludzi do zbawienia w różnych okresach życia – od dzieciństwa aż do późnej starości. Niezależnie od tego, czy ktoś zwraca się do Boga we wczesnej fazie swego życia, czy też późnej, otrzymuje tę samą zapłatę, a jest nią zbawienie wieczne. Istotne w przypowieści jest to właśnie, że wszyscy otrzymują to samo wynagrodzenie, niezależnie od czasu pracy. Wydaje się jednak, że przypowieść nie tyle mówi o niebie, co o królestwie Bożym na ziemi, o powołaniu ludzi do wiary i do Kościoła Chrystusowego. Wcześniejsze czy późniejsze włączenie się do Ludu Bożego nie odgrywa tu istotnej roli. Zawsze jest to rodzaj Boskiego zmiłowania, za które należy wielbić Boga. Założyciel Zakonu Marianów skierował do swoich współbraci takie wezwanie: „Błogosławcie wspólnie miłosiernego Boga w niebiosach, któremu służycie na ziemi” (Norma vitae). A papież Paweł VI błogosławił Boga za dar „miłości

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==