159 Chciałbym jeszcze dotknąć sprawy trudnej i ważnej, dotyczącej związku między Niepokalanym Poczęciem NMP a ochroną życia. Trzeba by tę sprawę i teologicznie, i w sensie wymiaru moralnego dopracować; jest to jedno z najważniejszych zadań, które przed nami stoją. A niewielki światek marianów wydaje się przygotowany naukowo do podjęcia tego problemu, i myślę, że powinniśmy go – spokojnie, niespiesznie, ale głęboko – podjąć; kilku z nas o tym wspominało. Kolejna sprawa: należę do tych, którzy podchodzili do tekstów o. Papczyńskiego trochę jak do wyschniętej cytryny, z której już niewiele da się wycisnąć. I okazało się, że to ja jestem wyschniętą cytryną, a nie o. Papczyński, który jest bardziej żywy, kolorowy, cielesny niż mi się to wydawało, gdy wstępowałem do Zgromadzenia. Oczywiście, przybliżano mi w trakcie (długiego w moim przypadku) procesu formacji postać i dzieło o. Papczyńskiego, ale przekaz ten był jakoś nieprzekonujący, zanadto barokowy. Z o. Matulewiczem tak się nie dało zrobić, bo spory wokół niego były zbyt żywe i aktualne. Myślę, że bardzo nam potrzeba przybliżenia raz jeszcze postaci o. Papczyńskiego, żeby można inaczej czytać jego życiorys, właśnie doceniając jego wspomaganą łaską zwyczajność, która – bardziej niż cudowności zawarte w jego pobożnym życiorysie – przekonuje o jego świętości. Na koniec chciałbym jeszcze nawiązać do problematyki eschatologicznej. Obawiam się, że ogarniający dzisiejszy świat sekularyzm wzywa nas do podejmowania tematów przez ten sekularyzm „źle widzianych”, a należy do nich m.in. zagadnienie śmierci i zmartwychwstania. Dla sekularysty ten świat (hoc saeculum) jest praktycznie jedynym światem; śmierć i zaświaty to tematyka dlań obca, niekiedy zatrważająca. W tę mentalność trzeba uderzyć – i o. Papczyński, ze swą wrażliwością na los zmarłych, zwłaszcza ofi ar wojen i zaraz, daje nam wyraźny impuls do tego wymiaru naszego apostolstwa. Jest to oczywiście zadanie wszystkich chrześcijan, ale marianów dotyczy ono w sposób szczególny. Jarosław Sobkowiak MIC Człowiek nie jest w stanie być odpowiedzialny za całe życie na raz, żyć natomiast znakami czasu, to być odpowiedzialnym za moją decyzję teraz wobec szerszej perspektywy całego życia, wieczności. I przyłączam się w pełni do głosu ks. Andrzeja Szostka o tym, żebyśmy się zaangażowali w jakiś bardzo konkretny sposób w obronę życia, ponieważ to jest trochę tak jak z tym pędzącym rumakiem: jeszcze niedawno było za wcześnie, bo by tego nikt nie słuchał; za chwilę może być za późno.
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==