160 Piotr Kieniewicz MIC Po pierwsze odniosę się do refl eksji, by zrobić dyskusję o Duchu Świętego, że jest On źródłem każdego moralnego działania. Nie wydaje mi się, by było to jakoś specyfi cznie przynależne Papczyńskiemu. Nie odbieram tego w kategoriach jakiejś nadzwyczajnej nowości, jako że teksty na ten temat znajdziemy nawet w Piśmie św. „On was wszystkiego nauczy” – mówi Jezus o Pocieszycielu. Mnie bardziej fascynuje w moralnej myśli o. Papczyńskiego jego gotowość do odpowiadania na znaki czasu i rozpoznane potrzeby, a także aktualność przesłania czy w ogóle związku jego duchowości z Niepokalanym Poczęciem w kontekście rozpanoszonej cywilizacji śmierci. Paweł Naumowicz MIC Wydaje mi się, że większość mego życia przeżyłem w zgromadzeniu Pro Christo et Ecclesia (hasło Zgromadzenia po odnowie marianów w 1909 r., przyp. red.), natomiast od około 2 lat coraz bardziej żyję we wspólnocie Immaculata Virginis Conceptio sit nobis salus te protectio (ulubione wezwanie o. Papczyńskiego, przyp. red.). W tym zawołaniu rozpoznaję przede wszystkim nowe życie w Chrystusie, dane za darmo i że jest ono dla mnie, również z moimi grzechami, z moją historią. W związku z tym, takie spotkanie jak obecne, czy też inne o podobnym charakterze, nadto, artykuły, które się pojawiają o o. Papczyńskim, są dla mnie niezwykle ważne. Dzięki temu na nowo odczytuję tajemnicę Niepokalanego Poczęcia, które staje się dla mnie coraz bardziej znakiem łaski Bożej oraz tego, że Bóg przewidział mnie od dawna, znacznie wcześniej, niż się począłem. Mniej więcej tak, jak przewidział Maryję. Umiłował mnie od dawien dawna, moje zaś poczęcie jest tylko jakby punktem w historii, punktem czasoprzestrzennym. Natomiast w miłości i w zamyśle Boga istnieję od dawna. Powiązane Niepokalanego Poczęcia z modlitwą za zmarłych rozumiem bardziej na sposób Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego (chodzi o jego kazanie wygłoszone u grobu o. Papczyńskiego 24 maja 1964 r., przyp. red.), który wskazuje na godności człowieka i horyzont nieba. Kiedy mówimy o śmierci, to wskazujemy tylko na kolejny punkt, etap ludzkiego życia i zarazem na naszą perspektywę, którą jest niebo, nie zaś na określone dzieła ludzkiej kariery czy nawet pracy, jak na przykład skończony proces beatyfi kacyjny, wybudowany kościół, kolejny stopień naukowy, jakieś sukcesy w pracy czy życiu osobistym. Dlatego też każde takie spotkanie jak dzisiejsze zmienia mi świadomość odnoszącą się do Zgromadzenia, w którym jestem. Kiedyś mówiliśmy, że to jest zgromadzenie Maryjne, dziś dla mnie takie stwierdzenie to znacznie za mało. Jest to rzeczywiście
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==