maz bozy

158 w które człowiek wchodzi świadomie. Oczywiście, to w żaden sposób nie neguje wartości sformułowań typu „odszedł do domu Ojca”. Chodzi mi o to, by nie wylewać dziecka z kąpielą, by nie rezygnować z powszechnie używanych sformułowań. Należałoby je obdarzyć odpowiednim komentarzem w trakcie przepowiadania. I tutaj się w pełni zgadzam, że tego przepowiadania trochę jest w naszych domach, ale gdyby było więcej, na pewno byłoby to z pożytkiem. Andrzej Szostek MIC Pierwsza moja uwaga dotyczy tłumaczeń. Zdaję sobie sprawę z tego, że doskonałe tłumaczenie tekstów barokowych jest po prostu niemożliwe, to rodzaj kwadratury koła. Rzecz w tym, że jeśli są teksty, które w zamierzeniu mają być piękne, a takie właśnie są te barokowe ozdobniki, to trzeba się zdecydować, czy należy je tłumaczyć literalnie (rezygnując z ich – zamierzonego przez autora – piękna), czy też chce się oddać to piękno za cenę literalnej dokładności tłumaczenia poszczególnych zdań. Sądzę, że nie trzeba się tym problemem zbytnio przejmować; kto chce dociec głębi teologicznej treści Templum Dei mysticum, niech sięgnie do łacińskiego oryginału. Tłumaczenia, które nam dołączył ks. Andrzej Pakuła, są bardzo ładne, choć niekiedy odchodzą od literalnej dosłowności. Myślę tylko, że warto by we wprowadzeniu do takich tłumaczeń umieścić stosowny komentarz zwracający uwagę na trudność tłumaczenia tekstów barokowych. Jeszcze jedną rzecz chciałbym podkreślić. Z ks. Antonim Skwierczyńskim wstępowaliśmy do Zgromadzenia w 1964 r. i poznawaliśmy Konstytucje inne niż te, które obowiązywały nas (w każdym razie mnie) w 1973, kiedy składałem śluby wieczyste. Wiadomo: było zalecenie Soboru Watykańskiego II zobowiązujące do rewizji konstytucji zakonnych w duchu accomodata renovatio – i jestem pełen uznania dla wszystkich ojców kapitulnych, którzy tego dzieła się podjęli. Ale nowe Konstytucje zatraciły walor „tekstu autorskiego” Ojca Matulewicza, bardziej osobistego i przez to bardziej wyrazistego. Nie krytykuję obecnych Konstytucji; tekst ten miał – bo musiał mieć – wielu autorów, przechodził przez liczne poprawki, zanim został przyjęty przez kapitułę, a przez Stolicę Apostolską zatwierdzony. Podobny charakter mają zresztą wszystkie – skądinąd ważne i piękne – teksty Soboru Watykańskiego II (w brewiarzu z reguły wydają się one nudniejsze niż teksty Ojców Kościoła). Wspominam o tym, by podkreślić znaczenie tekstów o. Papczyńskiego, w których można odnaleźć jego osobowość, jego charakter i osobistą pobożność. Bardzo dojmujący był dla nas brak tekstów o. Papczyńskiego. Nic nie ujmując ofi cjalnym naszym „tekstom normatywnym” (Konstytucjom, Dyrektorium, Statutom), potrzebujemy pism o. Papczyńskiego, na czele z Norma vitae (nawet w nie najlepszym jej tłumaczeniu), by móc oddychać duchem Ojca Założyciela, inspirować się jego pobożnością.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==