maz bozy

126 2. Ksiądz Stanisław Papczyński, pozostawiony w sytuacji bez odwrotu i w zupełnym braku zabezpieczenia co do przyszłości, odpowie na testament zapisany w Ewangelii: założy nową rodzinę zakonną – Zgromadzenie Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia NMP – i przywdzieje w 1671 r. biały habit. Nowa wspólnota, w swej pierwotnej wizji ma szerzyć cześć Niepokalanego Poczęcia NMP, tak jak go doświadczył Założyciel, przez niesienie nadziei Nowego Życia w Chrystusie kroczącym pośród śmierci, społecznie odrzuconym i niedojrzałym w wierze. Duchowi synowie o. Papczyńskiego mają być pośród świata gwarantem wyciśniętego na jego duszy przez Ducha Świętego charyzmatu: „Wszyscy bowiem wyznawcy Chrystusa są Jego przybranymi synami i współdziedzicami Królestwa Niebieskiego. Jednak większe prawo do tego mają zakonnicy, którzy, podjąwszy rady ewangeliczne, składają profesję na regułę apostolską i usiłują wiernie naśladować życie Chrystusa Pana” (IC, f. 109v-110r). Zacytowane dookreślenie, co do istoty powołania zakonnego będzie miało znaczenie fundamentalne, zarówno gdy idzie o rozumienie celu nowego zakonu, jak też widzenie tegoż charyzmatu w całej perspektywie chrześcijaństwa jako doświadczenia wiary. Członek założonego przez o. Papczyńskiego instytutu będzie bowiem tym, który swoją konsekracją zgodzi się na przeżywanie i zamieszkiwanie w nim tego, co misterium Niepokalanego Poczęcia oznacza. Będzie tym, który będzie pozwalał doświadczać w sobie śmierci, tak aby nowa natura ukazana w Chrystusie zamieszkiwała w nim, i doświadczenie to będzie przekazywał innym jako wypełnienie swojego posłannictwa. Dojrzewająca w Papczyńskim wiara pokaże mu szersze znaczenie życia człowieka jako osoby. Studium grzechu pierworodnego, jak też własne przeżycia, umożliwią mu zobaczenie tego, że pierwotny zamysł Boga wobec człowieka jest taki, by nosił on w sobie nieśmiertelność. Grzech pierworodny zniekształcił to rozumienie intencji Boga wobec stworzenia, ale jej zupełnie nie zabił. Człowiek bowiem nosi nadal w sobie tę tęsknotę za nieśmiertelnością. Wyraża się to m.in. w tym, że nieustannie pragnie pieczętować swoją egzystencję czymś, co pozostawi po nim jakiś ślad, coś, co stanie się jakby relikwią po jego życiu tutaj, na ziemi. Dlatego będzie dążył do tego by pozostawić po sobie jakieś pomniki, które byłyby wspominane przez innych i w których wyrażałaby się jakaś wdzięczność za jego istnienie, ponieważ nie poznawszy jeszcze Chrystusa, nie wie, iż jedyną i najtrwalszą relikwią do pozostawienia po sobie ma być Nowa natura ukazana przez Boga w Jego Synu. Widać to w biblijnym obrazie Abrahama, który miał pewną wizję bycia szczęśliwym, to znaczy spełnionym człowiekiem (zob. Rdz 12-22). Dla Abrahama przekazać życie, oznacza mieć syna, Bóg natomiast chce doprowadzić go do tego, by zrozumiał, że przekazać życie, znaczy być świadkiem tego, że Bóg jest. Papczyński wie, iż owa tęsknota może się spełnić tylko w Chrystusie, a ludzka wizja jej realizacji może być ujarzmiona tylko w Jego krzyżu. Ma on także doświadczenie szukania własnego poznania i konfrontacji owego poznania z tym,

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==