Marianin Krzysztof Szwermicki

61 z cytadeli warszawskiej do irkucka poza granicami kraju. Sybiraczka Zofia Kowalewska tak opisała zesłańczą podróż: Wsadzono nas do kibitek i dalej w drogę. Rozpoczęła się znów szalona jazda. Po kilku etapach byliśmy tak zbici, zdrętwiali, skąsani i opuchli, iż nie wiedzieliśmy, co się dookoła nas dzieje. Ten rodzaj podróży był dla nas piekielnym. Dalej gnębiły nas katusze etapów. Brud, zaduch, robactwo i to samo zamykanie w ciasnej dusznej izbie ludzi jak bydląt mężczyzn i kobiet razem [...] i to łapownictwo, te same męczarnie.90 Podobnie przerażający opis podróży etapami zostawił katorżnik Jan Siwiński: „Po 10 dniach z Warszawy dojechaliśmy do Petersburga (ok. 1300 km). Rozbici, zmęczeni, niewyspani, podobni do upiorów, zakuci w kajdany, poranieni [...]. Była to szalona i wściekła jazda ponad 100 wiorst na dobę”91. Jeszcze 90 Z. Kowalewska, Ze wspomnień wygnańca z roku 1863, Księgarnia Józefa Zawadzkiego, Wilno 1911, s. 123–125. 91 J. Siwiński, Katorżnik, czyli pamiętnik Sybiraka, dz. cyt., s. 30, 37. Wieczór – zakładanie kajdan – obraz Aleksandra Sochaczewskiego.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==