MYSLI

73 luty może nastąpić agonia, ale już mu się poprawiło i właściwie za kilka dni „może pani zabrać syna do domu”. Odwiedziłam moje dziecko, a gdy je ujrzałam, rozpłakałam się z radości. Wiedziałam, że syn cudem został uleczony. Przyznaję, że w rodzinie wówczas modliliśmy się nieustannie do o. Stanisława. Po tygodniu z trojgiem starszych dzieci pojechałam po synka. Zabrałam go do domu 14 kwietnia. Wkrótce poszłam z nim na kontrolę do lekarza, który stwierdził, że nie ma śladu choroby. Jaka to wielka radość dla rodziców! Zdrowie syna zawdzięczam o. Stanisławowi Papczyńskiemu i proszę go o dalszą opiekę. Wdzięczna za łaskę... Maria „W Tobie, Panie, zaufałem” Ośmielam się wyrazić moje głębokie podziękowanie za łaski, które otrzymałam za przyczyną sługi Bożego Stanisława Papczyńskiego. Znalazłam się w bardzo krytycznym położeniu. Umarł mój mąż, ja zaś byłam poważnie chora na nogi. Nie mogłam chodzić ani pracować, aby zarobić na swoje utrzymanie. Do spłacenia pozostał mi jeszcze dług, który zaciągnęłam na pogrzeb nagle zmarłego męża.

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==