MYSLI

241 sierpień 27 „Przyjęła Go do domu swego” (Łk 10, 38). Ty też, duszo moja, choć rozpraszasz się z powodu troski o wiele spraw i nie oddajesz się na serio kontemplacji, nie lękaj się zaprosić do siebie i przyjąć Jezusa. On taką samą miłością darzy kontemplatorów, jak i prowadzących życie czynne, jeśli tylko tak pierwsi, jak i drudzy, z takim samym usposobieniem czczą Go przez posługi i pełnione urzędy. Taką samą nagrodą błogosławieństwa darzy dusze oddające się ustawicznym modlitwom, jak i posługujące bliźnim. Taką samą wizją uszczęśliwiającą zwykł darzyć oddających się rozmyślaniu pustelników, jak i pracowników zajętych w Jego winnicy. Jeżeli więc nie masz wiązanki mirry miłości, jeżeli nie masz kosztownych olejków modlitwy, jeżeli z Magdaleną nie masz łez do obmycia Jego nóg, to z Martą ofiaruj Mu domowe prace i posługi, które świadczysz bliźnim, troszcząc się o ich zbawienie. Jeśli zaś nie masz i takiej możliwości, On zadowoli się nawet twoją dobrą wolą. [Wejrzenie w głąb serca, cz. II, Święto Wniebowzięcia Najświętszej Dziewicy]

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==