Blogoslawiony Jerzy Matulewicz

lecz nawet zaczynaja˛ mnie miec´ za wroga narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Równoczes´nie nie pomijaja˛ z˙adnej okazji, aby mi uczynic´ z˙ycie jak najbardziej gorzkim i nieznos´nym, a wykonywanie mego posługiwania jak najbardziej trudnym, lub wprost niemoz˙liwym. Stwarzaja˛ mi cia˛gle róz˙ne utrudnienia, w rozmaity sposób usiłuja˛ mnie przestraszyc´, nie wykluczaja˛c nawet gróz´b zabójstwa. Lud zas´ w róz˙ny sposób przeciwko mnie usposabiaja˛ i pobudzaja˛. W rzeczy samej czuje˛ sie˛ i widze˛ coraz bardziej skre˛powanym w moich duszpasterskich czynnos´ciach. Cze˛sto bywa, z˙e takimi jestem zewsza˛d otoczony trudnos´ciami, z˙e padłbym bezsilny, gdyby mi podpora˛ nie był Chrystus i Krzyz˙ Jego, i wobec Stolicy S´wie˛tej posłuszen´stwo. Czymkolwiek by to było, jest rzecza˛ niemoz˙liwa˛, by ta walka przeciwko ordynariuszowi miejscowemu skierowana, nie przyniosła z soba˛ tym z˙ałos´niejszych owoców, im dłuz˙ej be˛dzie trwała. Bóg bowiem jest obraz˙any, umysły wielu rozja˛trzaja˛ sie˛ i ulegaja˛ zepsuciu, godnos´c´ biskupa jest pomniejszana i jego powaga rujnowana, a nawet sama Stolica S´wie˛ta z tego powodu szarpana. To wszystko moz˙e tylko przyczynic´ sie˛ do szkody Kos´cioła i Rzeczypospolitej. Gdy jeszcze sprawy były – jak sa˛dziłem – niepewne, szczerze przedstawiłem Stolicy Apostolskiej, z˙e nie byłoby jeszcze odpowiednia˛ rzecza˛, abym z Wilna został odwołany. Teraz zas´, gdy po zawarciu konkordatu sprawy kos´cielne porza˛dkuje sie˛ i ustala, wszystko dojrzale wobec Boga zwaz˙ywszy i rozsa˛dziwszy, uwaz˙am i widze˛, z˙e juz˙ naszedł czas, a co wie˛cej, z˙e czas nagli, bym został co pre˛dzej z Wilna odwołany. Jest to dos´c´ powszechne i pewne oczekiwanie Polaków. Nawet czasopisma katolickie twierdza˛, z˙e napewno w Wilnie nie zostane˛. Co zas´ dotyczy Litwinów i Białorusinów, to dziwia˛ sie˛, z˙e znajduja˛c sie˛ w tak wielkich trudnos´ciach, mogłem tak długo wytrwac´ w pełnieniu mego obowia˛zku. Słusznie tez˙ zaledwie poja˛c´ moga˛, czy – gdyby zaszła potrzeba – byłbym w stanie pełnic´ go nadal. Pewien jestem, z˙e sami Litwini to moje uwolnienie, które ufam uzyskac´, nie moga˛ inaczej traktowac´, jak tylko jako nowy wobec mnie ze strony Stolicy S´wie˛tej objaw dobroci i współczucia. Ludzie roztropni przewiduja˛ (i chyba nie bez rzeczywistej podstawy), z˙e jes´libym po wprowadzeniu w z˙ycie konkordatu pozostał w Wilnie 442

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==