kazac´ usiłuja˛, z˙e miasto to i kraj sa˛ polskie i z cała˛ słusznos´cia˛ i sprawiedliwos´cia˛ powinny nalez˙ec´ do Polski. Równoczes´nie usiłuja˛ na wszelki moz˙liwy sposób czym pre˛dzej spolonizowac´ wszystkich niePolaków. Juz˙ to samo czyni moje połoz˙enie w Wilnie, jako Litwina, niezwykle trudnym, co jest tym ucia˛z˙liwsze, z˙e Polacy stanowia˛ na tych terenach klase˛ panuja˛ca˛, całe z˙ycie publiczne trzymaja˛ w swych re˛kach i nim kieruja˛. To, z˙e jestem Litwinem, czyni mnie niemiłym w oczach Polaków i jakby skaz˙onym swego rodzaju grzechem pierworodnym. Z tego powodu zarówno do mnie, jak i do moich poczynan´ odnosza˛ sie˛ oni z nieufnos´cia˛, łatwo podejrzewaja˛ i tłumacza˛ stronniczo. Najbardziej zas´ chodzi Polakom o to, by w Wilnie miec´ biskupem, swojego – jak mówia˛ – człowieka. Mnie zas´ jako Litwina, uwaz˙aja˛ za stała˛ przeszkode˛ i zawade˛ własnych celów, do których zda˛z˙aja˛. Z wielka˛ przykros´cia˛ przyje˛li fakt zastania mnie jako biskupa w Wilnie, a juz˙ w z˙aden sposób nie chca˛ nawet dopus´cic´ takiej ewentualnos´ci, abym pozostał w Wilnie jako arcybiskup wtedy, gdy stolica ta zostanie podniesiona do godnos´ci arcybiskupstwa. W tej sytuacji, jaka jest, biskup polskiej narodowos´ci nie be˛dzie chyba miał ani setnej cze˛s´ci tych trudnos´ci, jakie mnie tu spotykaja˛ i jakie cia˛gle mi sie˛ stawia. Kiedy Niemcy okupowali te tereny, połoz˙enie niemal wszystkich narodowos´ci było jednakowe. Polacy z˙a˛dali ode mnie wtedy tylko tego, bym jednakowo traktował wszystkich, i mówili, z˙e choc´ Litwin, jestem sprawiedliwy dla wszystkich. Ale skoro oni uzyskali władze˛ w tym kraju, ich narodowe partie polityczne, zwłaszcza zas´ ta, która sie˛ nazywa Narodowa Demokracja i w Rzeczypospolitej ma najwie˛ksze znaczenie, zacze˛ły mnie gwałtownie zwalczac´, i to na wszelki sposób, systematycznie i według pewnej, z góry przyje˛tej metody. Czyniono to zarówno słowem, prywatnie, jak i w pismach, na zgromadzeniach publicznych i w przemówieniach dla ludu. Z jednej strony usiłuja˛ przedstawic´ mnie jako osobe˛ znienawidzona˛, stale i nieznuz˙enie obrzucaja˛c mnie i zniesławiaja˛c róz˙nymi fałszywymi zarzutami i oszczerczymi potwarzami. Tyle juz˙ osia˛gne˛li, z˙e w opinii wielu jestem jakby jakis´ potwór, który zieje tylko nienawis´cia˛ i z˙a˛dza˛ zguby Polaków; totez˙ wielu nie tylko dziko na mnie patrzy, 441
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==