Zywot Stanislawa Papczynskiego

nieskon´ czonego Miłosierdzia, przymnóz˙ mi cierpien´ , a im racz zmniejszyc´ kare˛”. W tym samym duchu for- mował tez˙ swoich współbraci. Wspominali póz´niej ze wzruszeniem, jak kiedys´ w czasie cie˛z˙ kiej choroby, roz- waz˙ aja˛c cierpienia dusz czys´c´cowych, przypomniał sobie, z˙ e ma złota˛ monete˛ we˛gierska˛. Prosił wtedy o. Józefa od Wszystkich S´ wie˛tych, aby jak najszybciej ten ostatni pienia˛dz dał kapłanom na odprawienie Mszy s´w. za dusze zmarłych w czys´c´cu cierpia˛cych. Miłosierny Bóg odsłaniał czasem temu miłos´nikowi dusz czys´c´cowych szczególne tajemnice swej Boskiej Opatrznos´ci. Pewnego razu, gdy o. Stanisław był z brac´mi na modlitwie w chórze, widział jedna˛ z dusz surowo sa˛dzona˛ za swoje winy i drz˙ a˛ca˛ z bojaz´ni przed wiecznym pote˛pieniem. Ogarnie˛ty litos´cia˛ nad nia˛, przerwał milczenie i rzekł do braci: „Módlmy sie˛ wspól- nie za dusze˛, która w tej chwili jest sa˛dzona”. Chociaz˙ wówczas nie wyjawił nikomu, kim była owa dusza, przypuszczano, z˙ e był to król Jan III Sobieski, który w tym samym czasie skonał w Warszawie. Pobudzony miłos´cia˛ do zmarłych, o. Papczyn´ ski ofiarowywał za nie wszystkie swoje choroby, cierpienia, trudy, przes´ladowania, posty, umartwienia, pokuty, dobre uczynki i zasługi. Ten sam obowia˛zek nałoz˙ ył na swoich współbraci zakonnych. Dla zache˛ty napisał w swoim testamencie w 1692 r., z˙ e ktokolwiek wy- kona ten akt heroicznej miłos´ci, otrzyma od Boga pod- wójna˛ nagrode˛. KORAB NOEGO Z˙ ycie ore˛downika zmarłych było nacechowane ofia- ra˛. Aby bardziej podobac´ sie˛ Bogu, nakładał na siebie róz˙ ne pokuty: przedłuz˙ ał swoje modlitwy, cze˛sto na cała˛ noc, zachowywał surowe posty, biczował sie˛, po- dejmował cie˛z˙ kie prace fizyczne, odbywał długie piesze 94

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==