Zywot Stanislawa Papczynskiego

PRZYMIOTY DUCHA Po studiach filozoficznych 23-letni Jan Papczyn´ ski był juz˙ człowiekiem dojrzałym i jak na s´wieckiego – w pełni uformowanym. Był to młodzieniec „szczupły, wysoki, o twarzy smagłej, czoła wysokiego, spod brwi spogla˛dały oczy głe˛bokie, zamys´lone” – jak go okres´la Sydry na podstawie zachowanych portretów. Biora˛c pod uwage˛ jego trudna˛ młodos´c´, moz˙ emy przypusz- czac´, z˙ e miał twarz człowieka, który przez˙ ył wie˛cej niz˙ inni w jego latach, ale w oczach miał jakis´ blask bu- dza˛cy nadzieje˛. Odznaczał sie˛ przy tym bystros´cia˛ umy- słu, wiedza˛, zdolnos´ciami i wyja˛tkowym talentem wy- mowy. „Z pomoca˛ Boz˙ a˛ – pisze Leporini – zdobywał wiedze˛, pisał mowy, tworzył dzieła literackie, układał wiersze; tak wnikliwie rozprawiał, z˙ e dzie˛ki sławie swych zdolnos´ci nie byłby nawet ws´ród bogatych gorzej ceniony, a raczej bardziej, niz˙ z racji bogactwa. Ale najbardziej wyróz˙ niały go przymioty ducha: był mło- dzien´ cem głe˛boko religijnym, zdolnym do umartwien´ , rozmiłowanym w modlitwie”. Kiedy Jan Papczyn´ ski wrócił po studiach do Pode- grodzia – w czerwcu 1654 r. – zastał tam juz˙ tylko matke˛. Ojciec zmarł ok. 1651 r., gdy Janek uczył sie˛ we Lwowie. Moz˙ na sobie wyobrazic´ rados´c´, z jaka˛ mat- ka przywitała syna powracaja˛cego po studiach do do- mu. Była z niego dumna, cieszyła sie˛ jego sukcesami. Dobry syn dzielił z nia˛ te˛ rados´c´, ale niedługo pozostał w domu. Mys´lał powaz˙ nie o całkowitym pos´wie˛ceniu sie˛ Bogu i Jego Przenajs´wie˛tszej Matce. Dlatego, kiedy „wyszukano mu panne˛ posaz˙ na˛” – jak pisze Sydry – i chciano zatrzymac´ w Podegrodziu, juz˙ pod koniec czerwca 1654 r. postanowił opus´cic´ gniazdo rodzinne i udac´ sie˛ do Podolin´ ca, aby rozpocza˛c´ z˙ ycie zakonne u pijarów. Podja˛ł ten krok jakby z pos´piechem, ale 28

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==