Zywot Stanislawa Papczynskiego
mówiono mu schronienie. Tymczasem nastała sroga zima, a on pozostawał dzien´ i noc bez dachu nad gło- wa˛, coraz bardziej chory i opuszczony. Mógł juz˙ tylko liczyc´ na pomoc Boz˙ a˛, totez˙ przyzywał jej usilnie z uf- nos´cia˛. Wtedy włas´nie Bóg zesłał mu nieznanego to- warzysza, który wyprowadzał go na nocleg poza miasto, gdzies´ na sianie... Musiał to robic´ po zapadnie˛ciu zmro- ku, w tajemnicy przed gospodarzem, który mógłby sie˛ temu sprzeciwic´. O wyz˙ ywienie z˙ ebrali razem, chodza˛c ze s´piewem od drzwi do drzwi. Nadeszła wigilia Boz˙ ego Narodzenia 1648 r. Cho- roba Janka Papczyn´ skiego jeszcze bardziej sie˛ wzmo- gła, nie mógł pójs´c´ nawet na Msze˛ s´w. Lez˙ ał na ubogim posłaniu z siana prawie przez cała˛ oktawe˛ boz˙ onaro- dzeniowa˛, zaopatrywany w ubogi posiłek przez swego opiekuna, który był dla niego dobry jak ojciec i matka. Po oktawie Janek poczuł sie˛ silniejszy; rano wy- chodził do miasta, a wieczorem wracał do swego odo- sobnienia. Tak było codziennie. Gdy jednak znów za- słabł i nie miał juz˙ siły wrócic´ do swojej kryjówki, wszedł potajemnie do domu rzemies´lnika o nazwisku Snopek. Ukrył sie˛ w jego mieszkaniu i spe˛dził w nim noc. Kiedy wczesnym rankiem znalez´li go domownicy, zlitowali sie˛ nad nim i pozwolili mu zostac´. Tymczasem choroba jeszcze bardziej sie˛ nasiliła, ciało naszego Hio- ba pokryło sie˛ wrzodami i zaistniało niebezpieczen´ stwo zakaz˙ enia innych. Mimo to gospodarze, kieruja˛c sie˛ miłos´cia˛ bliz´niego, odnosili sie˛ do chorego ze współ- czuciem i nie okazywali mu odrazy. ODZYSKANY NA NOWO W strasznej chorobie Papczyn´ ski był podobny do ewangelicznego Łazarza, i spotkało go to samo, co we- dług opowiadania Pisma s´w. przydarzyło sie˛ Łazarzowi: 24
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==