Zywot Stanislawa Papczynskiego
wenne˛. Juz˙ nawet nie prosiłam, aby córka zdała ma- ture˛, ale by zeszła ze złej drogi i wróciła do domu. W tym czasie odbywały sie˛ u nas rekolekcje wiel- kopostne. W intencji córki byłam wie˛c u Komunii s´w. i modliłam sie˛ do Sługi Boz˙ ego Ojca Stanisława. Dru- giego dnia po rekolekcjach ktos´ wieczorem cicho, nie- s´miało zapukał do naszych drzwi. We mnie serce za- marło. Tak, to córka wróciła. Przyje˛łam ja˛ jak ewan- geliczny ojciec marnotrawnego syna. Córka zerwała z przeszłos´cia˛ i całkowicie zerwała z Warszawa˛ i ze s´rodowiskiem, w którym ostatnio prze- bywała. Znalazła na miejscu prace˛ i stała sie˛ naprawde˛ wzorowa˛ dziewczyna˛ i uczciwa˛ katoliczka˛. Wszystko to sprawił czcigodny Ojciec Stanisław. Dlatego jestem przekonana o jego s´wie˛tos´ci i modle˛ sie˛ o jego beatyfikacje˛. Bogu niech be˛da˛ dzie˛ki. Bardzo wdzie˛czna L.”. ✧ ✧ ✧ „Przy ul. Wilen´ skiej w Warszawie mieszkał cie˛z˙ ko chory na gruz´lice˛ płuc wielki ateista z z˙ ona˛, która była jeszcze bardziej zagorzała˛ ateistka˛. Gdy sa˛siedzi chcieli sprowadzic´ mu ksie˛dza, z˙ ona os´wiadczyła, z˙ e «nigdy nie dopus´ci z˙ adnego ksie˛dza do me˛z˙ a». Dla nich bogiem była partia, komunizm. Z˙ al mi było duszy tego człowieka, by nie poszła na stracenie. Postanowiłam wraz z moja˛ siostra˛ gora˛- co modlic´ sie˛. Kaz˙ da z nas oddzielnie odmawiała no- wenne˛ do czcigodnego Sługi Boz˙ ego Ojca Stanisława Papczyn´ skiego, aby stał sie˛ cud i aby chory sam po- prosił o ksie˛dza. Odmówiłys´my nowenne˛ trzy razy. Ani na chwile˛ nie straciłam ufnos´ci w skutecznos´c´ naszej modlitwy. Za pare˛ dni choremu pogorszyło sie˛. Z˙ ona wezwała pogotowie. Zabrano go do szpitala przy ul. Wol- 158
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==