Zywot Stanislawa Papczynskiego

skiej, na oddział gruz´liczy. O tym, aby sie˛ wyspowia- dał, nie było mowy, gdyz˙ z˙ ona pilnowała go i zakazała personelowi wpuszczac´ ksie˛dza, a były to lata twar- dego komunizmu. Za kaz˙ dym razem, gdy przychodziła do szpitala, wypytywała chorych, czy nikt nie namawia jej me˛z˙ a do spowiedzi w czasie jej nieobecnos´ci. Groziła nawet wie˛zieniem, jes´li ktos´ odwaz˙ yłby sie˛ «uprawiac´ religijna˛ propagande˛ wobec me˛z˙ a». Choremu pogor- szyło sie˛, przenies´li go z ogólnej sali do separatki, gdzie przebywało tylko dwóch chorych. Z˙ ona o tym nie wie- działa, bo w tym czasie była w domu. Wczes´nie rano chory sam poprosił o sprowadzenie ksie˛dza: «Chce˛ sie˛ wyspowiadac´». Przyszedł ksia˛dz kapelan z parafii. Chory wyspo- wiadał sie˛. S´ wiadkiem tego nawrócenia była pani Te- resa, piele˛gniarka, która choremu dawała swój krzyz˙ yk do pocałowania po spowiedzi. Na drugi dzien´ chory spokojnie zmarł. Z˙ ony przy jego s´mierci nie było. Czcigodny Sługa Boz˙ y Ojciec Stanisław nigdy nie zawodzi tego, kto mu ufa... Przekonana o s´wie˛tos´ci Ojca Stanisława Joanna”. ✧ ✧ ✧ „Os´wiadczam, z˙ e w 1957 r. zachorowałem na tyfus plamisty i jednoczes´nie na tyfus brzuszny. Stan mój był bardzo cie˛z˙ ki. Miałem wtedy zaledwie 9 lat. Prze- bywałem w szpitalu zakaz´nym przy ul. Wolskiej. We- dług opinii lekarzy mój stan był beznadziejny. Moja matka uzyskała zgode˛ na pierwsza˛ dla mnie spowiedz´ i Pierwsza˛ Komunie˛ s´w. w szpitalu. Gdy to sie˛ działo, byłem przytomny, bo zaznaczam, z˙ e bardzo cze˛sto tra- ciłem przytomnos´c´. Jak potem sie˛ dowiedziałem od matki, modliła sie˛ o moje zdrowie za przyczyna˛ Ojca 159

RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==