Zywot Stanislawa Papczynskiego
Uroczysta profesja Dla o. Stanisława trudny okazał sie˛ okres ocze- kiwania na zwiastunów dobrej nowiny z Rzymu. Zało- z˙ yciel Zgromadzenia Ksie˛z˙ y Marianów był juz˙ w po- deszłym wieku, chorował, a wysłannicy nie wracali. W tym czasie, bardziej niz˙ czegokolwiek na s´wiecie, potrzebował dobrych wies´ci. Wreszcie pod koniec mar- ca 1701 r. wysłan´ cy przybyli do Nowej Jerozolimy i przy- nies´li upragnione wies´ci. Moz˙ na sobie wyobrazic´ rados´c´ schorowanego zało- z˙ yciela, gdy zwiastuni łaski Stolicy Apostolskiej stane˛li w progach klasztoru. Dzieło z˙ ycia o. Papczyn´ skiego zostało pomys´lnie ukon´ czone, i mógł juz˙ ze spokojem przygotowywac´ sie˛ do odejs´cia... Trzymaja˛c w re˛kach dore˛czone mu dokumenty i widza˛c Regułe˛ Nas´lado- wania Dziesie˛ciu Cnót Błogosławionej Dziewicy Maryi , przystosowana˛ do ustaw marian´ skich, przeje˛ty ogrom- na˛ rados´cia˛, dzie˛kował Bogu i jego Przechwalebnej Matce za tak wielka˛ łaske˛, z˙ e nie umarł, zanim nie zobaczył Reguły Dziewicy Maryi . Ucałował ja˛ z naj- wie˛ksza˛ miłos´cia˛ i zawołał jak starzec Symeon: „Teraz, o Panie, pozwól odejs´c´ słudze Twemu w pokoju, we- dług Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zba- wienie...” (Łk 2,29-30). Ojciec Stanisław poczuł sie˛ w tym momencie lekki „jak po wielkim płaczu”. Był tak uradowany, z˙ e zdawało sie˛, iz˙ ktos´ odebrał mu troski do kon´ ca z˙ ycia. Nad- zwyczajna rados´c´ tak wzmocniła go na siłach, z˙ e wy- szedł ze swej celi i, w otoczeniu braci, skierował swe kroki do kos´cioła Wieczerzy Pan´ skiej, s´piewaja˛c z prze- je˛ciem dzie˛kczynne Te Deum laudamus (Ciebie Boga chwalimy). Zwykle wielka rados´c´, podobnie jak ból, wyraz˙ a sie˛ w milczeniu. Ale jego rados´c´ była jeszcze wie˛ksza, nic wie˛c dziwnego, z˙ e chciał ja˛ wys´piewac´. 136
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MjI2Mw==